W piątek, po tygodniowej przerwie, jeleniogórska spółka wznowiła wytwarzanie leków. Otrzymała na to zgodę od Zofii Ulz, Głównego Inspektora Farmaceutycznego (GIF). - Nieprawidłowości zostały już usunięte. Wytwarzamy leki na wydziałach maści oraz tabletek. Działają również działy zapewnienia jakości i kontroli jakości. Wciąż natomiast nie ma decyzji w sprawie wznowienia produkcji na linii ampułek. Liczba pracowników w zakładzie na bieżąco się zmienia. Szacujemy, że około 200 osób wciąż jeszcze jest na urlopach - mówi Iga Niewiadomska, pełniąca obowiązki rzecznika prasowego w Jelfie. - Na tym etapie Jelfa nie szacuje jeszcze strat. Podliczenie kosztów wstrzymania produkcji całego zakładu będzie możliwe dopiero po uruchomieniu linii ampułek - dodaje.
Sytuacja w jeleniogórskiej spółce znajduje duże odzwierciedlenie w cenie akcji jej właściciela - litewskiego Sanitasu. Od momentu gdy 3 listopada do Jelfy produkującej corhydron dotarła wiadomość o tym, że doszło do feralnej pomyłki -w opakowaniach tego leku znalazł się bardzo silny specyfik używany podczas operacji - kurs Sanitasu zaczął spadać. Od tego czasu walory litewskiej spółki potaniały już o ponad 12 proc.
W piątek inwestorzy na giełdzie w Wilnie pozytywnie zareagowali na wiadomość o częściowym wznowieniu produkcji w jeleniogórskiej spółce córce. Kurs Sanitasu wzrósł o około 4 proc.