Reklama

Dobre nastroje mimo wszystko

Nic nie jest w stanie ostudzić optymizmu amerykańskich inwestorów. Mimo porcji niepokojących informacji z gospodarki indeksy dalej się pięły

Publikacja: 18.11.2006 08:13

Indeks S&P 500 pierwszy raz od sześciu lat osiągnął prawie 1400 pkt. Tym samym do rekordu wszech czasów brakuje już mniej niż 10 proc. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że zwyżka odbywa się ostatnio bardziej w oparciu o życzenia niż znajduje podstawy w fundamentach. Inwestorzy przestali wykazywać jakąkolwiek ostrożność. Takie odczucie z technicznego punktu widzenia znajduje odbicie w negatywnej dywergencji na dziennym MACD. Wskaźnik nie zdołał pokonać szczytu z końca października. To kolejny argument przemawiający przeciwko szansom na wypracowanie wyraźniejszych zysków. Wytracenie tempa zwyżki zresztą już dobrze widać. Przez ostatnie cztery tygodnie indeks zyskał jedynie 2,5 proc.

Inflacja bazowa wciąż wysoka

Duży wpływ na pozytywne nastroje na parkiecie mają niskie ceny ropy naftowej. Mimo drastycznego spadku z sierpnia i września notowania tego surowca nie mogą się podnieść. Od półtora miesiąca utrzymują się w rejonie 60 USD za baryłkę. Taka sytuacja znalazła natychmiastowe odbicie w amerykańskich wskaźnikach inflacji. Mocno w dół poszedł zarówno PPI, jak i CPI. Wyjątkiem była inflacja bazowa (nie uwzględnia cen paliw i żywności) na poziomie konsumentów. Tutaj zniżka w październiku była niewielka. Wskaźnik w ujęciu rocznym wciąż sięga 2,7 proc. To poziom, który nie stwarza możliwości cięcia stóp. Dlaczego inflacja bazowa jest wciąż wysoka? W dalszym ciągu odczuwalne są skutki wcześniejszego wzrostu cen paliw. Jednocześnie, mimo dużego spadku z ostatnich miesięcy, 12-miesięczna zmiana notowań ropy wciąż pozostaje nieznacznie dodatnia. Zarobki Amerykanów rosną w coraz wyższym tempie, a przy tym spada dynamika wzrostu produktywności. W tych warunkach zbijanie inflacji jest trudne.

Inwestorzy na rynku obligacji jednak mocno wierzą w to, że w niedługim czasie uda się ją zdusić. Rentowność 10-letnich papierów skarbowych w USA wróciła w pobliże wrześniowego minimum (ok. 4,6 proc.). To korzystna sytuacja z punktu widzenia giełdy. Niska dochodowość ogranicza negatywny wpływ oczekiwań na spadek tempa poprawy wyników amerykańskich spółek w ostatnich trzech miesiącach tego roku i w początkach 2007 r.

Na tle spadającego systematycznie od kilku miesięcy wskaźnika ISM, obrazującego kondycję amerykańskiego sektora przemysłowego, zaskakująco mocno prezentuje się dynamika produkcji przemysłowej. W październiku ISM otarł się o granicę 50 pkt (wyniósł 51,2 pkt), oddzielającą rozwój sektora od recesji, natomiast produkcja przemysłowa rosła wciąż o 4,9 proc. w ujęciu rocznym. Na jesieni 2005 r. dynamika wynosiła ok. 2 proc. Mamy więc tu wyraźne "rozjechanie" się dwóch wskaźników, które w przeszłości podążały praktycznie w tym samym kierunku. Taka sytuacja skłania do wniosku, że przedsiębiorcy oceniają kondycję sektora przemysłu gorzej niż w rzeczywistości wygląda.

Reklama
Reklama

Popyt słabnie

Można powiedzieć, że wskaźniki dotyczące sektora produkcyjnego obrazują stan podażowej strony gospodarki. A jak jest z popytem? Wyraźnie hamuje. Potwierdziły to dane o sprzedaży detalicznej, które wykazały w październiku kontynuację szybkiego obniżania tempa wzrostu. Na razie nie ma jeszcze co dramatyzować, bo w dużej części jest to wynikiem niższych wydatków na stacjach benzynowych. Z drugiej, przy przejadaniu w tym roku oszczędności (stopa oszczędności jest ujemna), a także rozpoczynającym się spadku cen nieruchomości obawy przed tym, że nie uda się odbudować silnej pozycji konsumentów są jak najbardziej uzasadnione.

Paędziernikowe raporty z rynku nieruchomości potwierdziły, że przeżywa on załamanie. Tak liczba zezwoleń na nowe budowy, jak i wielkość rozpoczźtych inwestycji spadły do najniższych poziomów od ponad sześciu lat. W pierwszym przypadku było to 1,535 mln, w drugim 1,486 mln. W początkach roku siźgały po ok. 2,2 mln.Do takiego wniosku dochodzą najwyraźniej inwestorzy z rynku miedzi. Po przełamaniu w poprzedni piątek istotnej bariery 7 tys. USD za tonę (tutaj zatrzymały się zniżki w drugiej połowie lipca i w początkach października) w ostatnich dniach cena nie mogła się podnieść, potwierdzając słabość popytu. W tej sytuacji realny wydaje się atak na kluczowy w dłuższym okresie poziom 6,5 tys. USD za tonę, na którym ustanowiony został czerwcowy dołek. Znaczenia jemu dodaje to, że na tej wysokości przebiega 12-miesięczna średnia, która od czterech lat nie została ani razu przełamana. Gdyby teraz tak się stało, to otrzymalibyśmy kolejny sygnał potwierdzający odwracanie się na dłużej koniunktury na rynku surowców. Pierwszymi poważnymi ostrzeżeniami było przełamanie 12-miesięcznej średniej kroczącej przez indeks CRB latem tego roku. Stało się tak pierwszy raz od 2002 r. Wtedy również po raz pierwszy od ponad 4 lat 12-miesięczna zmiana indeksu stała się ujemna. Sytuacja na rynku towarów uzasadnia oczekiwania, że emerging markets będą nadal wypadać gorzej od dojrzałych parkietów. Zastanawia w takim kontekście siła walut z rynków wschodzących.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama