Reklama

Nadzór cały czas rozważa ograniczenia

W grudniu może się rozstrzygnąć sprawa ograniczeń dotyczących kredytów walutowych. Ich wprowadzenie jest całkiem realne. Nadzór bankowy skierował nowe propozycje do banków

Publikacja: 20.11.2006 09:06

Nadzór bankowy nadal rozważa wprowadzenie tzw. norm ilościowych, które miałyby prowadzić do ograniczenia dynamiki kredytów mieszkaniowych denominowanych w walutach, a udzielanych klientom indywidualnych. W grę wchodzi kilka możliwych rozwiązań. Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego przekazał je już bankom do konsultacji. Decyzja w sprawie wyboru jednego z wariantów może zapaść już na grudniowym posiedzeniu Komisji Nadzoru Bankowego.

Za i przeciw

Jakie są propozycje nadzoru? Możliwe jest wprowadzenie limitu kredytów walutowych w pojedynczym banku, który byłby uzależniony od wielkości jego funduszy własnych (podobne rozwiązanie obowiązuje w Rumunii). W grę wchodzi też dodatkowy wymóg kapitałowy przy takich kredytach, gdzie wartość należności byłaby większa od określonego poziomu wartości zabezpieczenia (kilka miesięcy temu mówiono o poziomie 70 proc.). Ostatnie brane pod uwagę rozwiązanie wiąże się z tzw. Nową Umową Kapitałową, która i tak będzie obowiązywać działające u nas banki od 2008 r. Jest też czwarta opcja - że nadzór nie zrobi nic.

Bankowcy, z którymi rozmawialiśmy, wskazują, że czasu na konsultacje jest niewiele. Zwracają uwagę, że częste zmiany regulacji dotyczących jednego z kluczowych segmentów rynku nie służy jego rozwojowi. Argumentują też, że sytuacja w kredytach mieszkaniowych różni się teraz znacząco od tego, co działo się jakiś czas temu. W tej chwili udział kredytów walutowych jest zdecydowanie mniejszy niż np. rok temu. Klienci częściej decydują się na branie kredytów w złotych, a jeśli wybierają kredyt walutowy, to jego kwota - w porównaniu z wartością zabezpieczenia - jest mniejsza.

Zmiana podejścia

Reklama
Reklama

W tym roku zmieniało się również podejście samych banków. Miało to związek z wejściem w życie tzw. rekomendacji S, dotyczącej "dobrych praktyk" przy udzielaniu kredytów walutowych. Rekomendacja obowiązuje od początku lipca. Każe ona bankom informować klientów o zwiększonym ryzyku związanym z pożyczaniem w walutach, a także bardziej restrykcyjnie oceniać zdolność kredytową klientów "walutowych" niż "złotowych".

Te warunki zostały spełnione. Ale nie znaczy to, że podaż kredytów walutowych faktycznie została znacznie ograniczona. Banki rozluźniły wymagania wobec klientów biorących kredyty złotowe, a to pozwoliło im utrzymać - a w niektórych wypadkach nawet zwiększyć - dostępność pożyczek w walutach.

Widać jednak, że w ostatnich miesiącach ta dostępność jest stopniowo ograniczana. Sygnalizują to wyniki zestawienia maksymalnych kwot kredytu osiągalnych w poszczególnych bankach. Takie zestawienia przygotowuje Expander, firma pośrednictwa finansowego.

Spośród kilkunastu branych przez nią pod uwagę banków, między wrześniem a listopadem ani jeden nie zdecydował się na rozluźnienie warunków stawianych klientom. W kilku kwota dostępnego kredytu zmniejszyła się nieznacznie - co można wiązać ze wzrostem stóp procentowych w Szwajcarii (tamtejszy frank jest najpopularniejszą walutą przy kredytach dewizowych). Są jednak i takie banki, gdzie teraz można pożyczyć o 15-20 proc. mniejszą kwotę niż dwa miesiące temu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama