Na GPW powrócił umiarkowany spokój. Ostatnie silne spadki zostały wczoraj zatrzymane, głównie przez wzmożony popyt na spółkach surowcowych. Balastem dla byków były największe banki, które taniały po ok. 1,5-2 proc. Nierównowaga sił między najcięższymi sektorami GPW zakończyła się ostatecznie remisem.
Początek sesji przyniósł pogłębienie ostatnich minimów, jednak popyt zdołał zebrać siły i odrabiający straty KGHM oraz rosnące PKN i Lotos wyciągnęły indeks na niewielkie plusy. Brak wykrystalizowanego trendu na rynkach wschodzących oraz na kontraktach w USA w połączeniu z pozytywnymi, nieznacznie lepszymi od prognoz danymi o produkcji przemysłowej w październiku (+14,6 proc.) pozwoliły bykom na zamknięcie sesji w okolicy piątkowego zamknięcia. To przy spadających cenach akcji banków można uznać za sukces. Trudno mówić o odwróceniu trendu nawet w krótkim terminie, mamy jednak pozytywne zatrzymanie spadków, które w przypadku bardziej znaczącej zmiany tendencji cenowych na surowcach może stanowić dobrą bazę do zmiany kierunku ruchu w krótkim terminie. Szczególnie że wczorajsza sesja przyniosła obronę wsparcia na poziomie 2100 pkt na WIG20.
Niepokojące dla rozwoju sytuacji na GPW w kontekście powszechnych oczekiwań na dobrą końcówkę roku są dwa elementy: słabe zachowanie indeksów azjatyckich, z Nikkei na czele oraz pogłębiająca się rozbieżność pomiędzy sektorem dużych i małych spółek na GPW. MIDWIG po wczorajszym 1-proc. wzroście jest kilka punktów poniżej ostatniego maksimum hossy, czyli około 23 proc. powyżej majowego lokalnego szczytu.
WIG20 w stosunku do maksimów majowych notuje około 7-proc. spadek. Hiperboliczne wykresy coraz większej liczby "średniaków" wraz z apatią popytu na dużych spółkach należy traktować z dużą dozą ostrożności w kontekście koniunktury na GPW w końcówce roku.