Kiedy pod koniec XIX wieku Charles Dow tworzył średnie giełdowe, miały one odzwierciedlać poziom aktywności amerykańskiej gospodarki. Choć przez lata idea tworzenia indeksów giełdowych niewiele się zmieniła - są one syntetyczną miarą poziomu kursów spółek, który zależy (w długim terminie i w uproszczeniu) od tempa rozwoju gospodarki danego kraju - to jednak zmieniły się rynki. Jeśli skrócimy termin obserwacji (powiedzmy do roku), to obrona tezy, że tempo wzrostu WIG20 zależy od tego, jak szybko rośnie krajowy PKB, mogłaby być trudna. Albo inaczej - skala uproszczeń, jakich należałoby dokonać przechodząc od jednej zmiennej do drugiej - wydaje się zbyt duża.

Zachowanie WIG20, z różnych przyczyn, w coraz większym stopniu wydaje się zależeć od tempa wzrostu gospodarki światowej. Umiędzynarodowienie indeksu i przyjmowanie do niego kolejnych zagranicznych spółek można zatem w pewnym stopniu zrozumieć. Szczególnie jeśli wchodzą takie spółki jak CEZ.

Na pierwszych dziesięciu sesjach średnie obroty akcjami energetycznego koncernu przekroczyły (licząc pojedynczo) 30 mln zł. Może to być dowód, że CEZ ma potencjał, aby znaleźć się w WIG20. Ale pamiętajmy, że to dopiero początek. Na pierwszych 10 sesjach średnie obroty akcjami BACA przekroczyły 10 mln zł, ale biorąc pod uwagę całą historię, średnia ta to już tylko 1,1 mln zł. To m.in. dlatego walory austriackiego banku tak krótko znajdowały się w składzie WIG20. Także w przypadku węgierskiego MOL zainteresowanie spółką największe było zaraz po debiucie. Obroty na pierwszy 10 sesjach wyniosły przeciętnie 4,9 mln zł, w całej historii 3,3 mln zł. Firmie udało się jednak utrzymać w składzie głównego wskaźnika giełdy warszawskiej.

Jaka będzie przyszłość CEZ? Na razie w KDPW zdeponowanych jest 3,6 mln akcji czeskiej spółki, co oznacza, że wartość walorów znajdujących się w wolnym obrocie, obliczana na potrzeby konstruowania WIG20, wynosi 450 mln zł. W przypadku Cersanitu, który jest jednym z głównych kandydatów do wejścia w skład indeksu dużych spółek, walory znajdujące się w wolnym obrocie mają wartość 2,9 mld zł. Już porównanie tych dwóch liczb wydaje się dostatecznym argumentem za powstrzymaniem się od zbyt szybkiego włączenia CEZ do WIG20.

Największym zagrożeniem wydaje się jednak nie tyle samo przyjmowanie zagranicznych spółek do WIG20, ale fakt, że uzyskają one zbyt duży wpływ na wartość indeksu. CEZ ma możliwości, żeby stać się czołową spółką. Uwzględniając wszystkie wyemitowane walory, ma najwyższą kapitalizację na GPW. W wolnym obrocie na wszystkich rynkach, gdzie notowana jest spółka, znajdują się papiery o wartości 24 mld zł. Można sobie zatem wyobrazić, że znaczący wpływ na wartość indeksu uzyskają notowania czeskiej korony. Albo ukraińskiej hrywny, jeśli na naszej giełdzie zdecyduje się zadebiutować któryś z dużych koncernów z przemysłowego Donbasu. Dołączanie kolejnych zagranicznych spółek sprawia, że czynników, które mogą mieć wpływ na wartość indeksu, będzie coraz więcej...