Central European Distribution Corporation (CEDC), większościowy udziałowiec Polmosu Białystok (kontroluje prawie 66 proc. kapitału spółki) zapowiadał, że w czwartek (przedostatni dzień zapisów) poinformuje o tym, ile akcji udało mu się skupić dotychczas w wezwaniu (chciał osiągnąć 100 proc.). Ostatecznie zrezygnował z tych zamiarów.

Niemal pewne jest, że na wezwanie CEDC nie odpowiedzą inwestorzy, posiadający łącznie około 10 proc. kapitału Polmosu Białystok, których reprezentuje Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Przypomnijmy, że SII domagało się podwyższenia ceny w wezwaniu. Propozycja amerykańskiej firmy w ubiegłym tygodniu poszła w górę - z 85,25 zł do 91 zł za jeden walor. CEDC uzasadnił ten krok dobrymi wynikami finansowymi producenta Żubrówki za III kwartał br., które wówczas zostały opublikowane. - Była to zagrywka ukierunkowana na to, aby "zmiękczyć" inwestorów finansowych - uważa Jarosław Dominiak, prezes SII. Wczoraj powiedział "Parkietowi", że reprezentowani przez Stowarzyszenie inwestorzy uważają, że cena, jaką proponuje CEDC, nadal nie jest godziwa i nie sprzedadzą walorów Polmosu Białystok. W czwartek kurs spółki na giełdzie wyniósł 91,5 zł (po wzroście o 3,4 proc.).

- Mniejszościowi udziałowcy mają trzy priorytety. Po pierwsze, chodzi o to, aby doszło do fuzji Polmosu z CEDC na rynku regulowanym, ponieważ taka transakcja byłaby bardziej przejrzysta. Ponadto, uważamy, że cena w wezwaniu jest zbyt niska. Trzecią kwestią jest sprawa nieprawidłowości w polityce informacyjnej Polmosu Białystok - wymienia J. Dominiak.

Amerykańska firma, po odkupieniu reszty walorów, chce wycofać Polmos Białystok z giełdy i zadebiutować na GPW.