Reklama

Zwyżka w normalnym tempie

Z długoterminowego punktu widzenia obecne tempo zwyżki S&P 500 nie jest zaskakujące. Niewielkie jest też ryzyko, że ewentualna korekta przerodzi się w bessę

Publikacja: 25.11.2006 08:08

W ciągu czterech miesięcy regularnej zwyżki amerykański indeks S&P 500 zyskał ponad 13 proc. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrost wyniósł 11,5 proc., a w ciągu trzech lat indeks podskoczył prawie o 36 proc. Jak dane te wyglądają na tle zachowania S&P 500 na przestrzeni bardzo długiego okresu - ostatnich 35 lat? Czy indeks rośnie za szybko czy może wręcz przeciwnie?

Umiarkowana dynamika

Wzrost S&P 500 o kilkanaście procent w cztery miesiące nie był dotąd niczym nadzwyczajnym. Taka sytuacja zdarzała się średnio raz na kilka lat, a szczególnie często występowała w drugiej połowie lat 90-tych. Kilkanaście razy zdarzyło się, że czteromiesięczna stopa zwrotu przekroczyła 20 proc., a trzy razy w ciągu 35 lat stopa ta przekroczyła nawet 30 proc. Co więcej trudno znaleźć zależność, zgodnie z którą po wzroście indeksu o kilkanaście procent w ciągu czterech miesięcy istniałoby duże prawdopodobieństwo mocnej korekty. Wręcz przeciwnie, nierzadko zdarzało się, że była to po prostu oznaka silnego trendu wzrostowego, który trwał jeszcze w następnych miesiącach.

Podobnie jest jeśli chodzi o długoterminowe tempo zwyżki. Obecna roczna dynamika na poziomie nieco ponad 11 proc. tylko nieznacznie przekracza 9,2 proc. Tyle właśnie wynosi średnia roczna zmiana S&P 500 w okresie od początku lat 70-tych. Przez 45 proc. całego tego okresu roczna zmiana indeksu była wyższa niż obecnie. Rynki się zmieniają i wnioski wysnuwane na podstawie danych sprzed 20 czy 30 lat mogą być już nieadekwatne. Tyle tylko, że w bliższym nam okresie - od początku lat 90-tych - wspomniane proporcje pozostają praktycznie bez zmian. Roczna stopa zwrotu z S&P 500 była wyższa od obecnej przez 44 proc. całego okresu od 1990 r. W pełni uzasadnione jest zatem twierdzenie, że obecne długoterminowe tempo zwyżki S&P 500 jest co najwyżej na przeciętnym poziomie. A skoro tak, to z czysto statystycznego punktu widzenia nie ma przeszkód by tempo to mogło się utrzymać lub nawet jeszcze się zwiększyć. Wnioski te potwierdzają także statystyki na temat trzyletniej stopy zwrotu. Od początku lat 70-tych przez 41 proc. czasu stopa ta była wyższa niż obecne 36 proc.

Bessa była nietypowa

Reklama
Reklama

Wymienione dane statystyczne oczywiście nie gwarantują, że amerykański rynek akcji czeka w najbliższej przyszłości świetlana przyszłość i kontynuacja lub nawet przyśpieszenie trendu wzrostowego. Pokazują jednak, że sytuacja taka nie byłaby niczym zaskakującym i anormalnym na tle przeszłości. Innymi słowy, musiałyby zaistnieć jakieś wyjątkowo negatywne czynniki, by kursy amerykańskich akcji przestały rosnąć.

Fatalne dla akcji lata 2000-2002 mogły przyzwyczaić inwestorów do myśli, że trendy wzrostowe są nietrwałe i kończą się silną przeceną. Tymczasem okres ten był wyjątkowo nieudany na tle nawet kilkudziesięciu poprzednich lat. Przez całą ostatnią dekadę ubiegłego wieku i przez większość lat 80-tych panowała tendencja wzrostowa - niekiedy nawet znacznie silniejsza niż obecnie. W tym czasie korekty spadkowe trwały najwyżej po kilka miesięcy. To zatem raczej ostatnia bessa była czymś nietypowym niż obecna zwyżka. Zresztą powtórka tak głębokiego spadku kursów akcji wydaje się mało prawdopodobna z uwagi na inne warunki gospodarcze i rynkowe - tym razem trudno znaleźć objawy banki spekulacyjnej jaka pękła na początku 2000 r.

Obecna sytuacja jest też nieporównywalna z latami 70-tymi, kiedy S&P 500 praktycznie stał w miejscu. W przeciwieństwie do tamtego okresu tym razem amerykańska gospodarka podobnie jak cała gospodarka światowa bez większego problemu poradziły sobie z silnym wzrostem cen surowców.Wnioski te można podsumować znanym powiedzeniem stanowiącym fundament analizy technicznej: "trend jest twoim przyjacielem" ("trend is your friend") lub "trend trwa dopóki nie pojawią się oznaki jego zakończenia". Chodzi o to, że trudno obecnie zakładać, że pozytywna tendencja na amerykańskim rynku jest bliska końca. Do momentu silnej korekty może upłynąć sporo czasu, a S&P 500 może jeszcze znacznie oddalić się od obecnego poziomu. Zresztą nie ma też szczególnych podstaw, by spodziewać się, że korekta która później nastąpi doprowadzi do załamania całej długoterminowej fali wzrostowej. Zgodnie z wieloletnimi prawidłowościami byłby to raczej dobry moment na kupno akcji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama