Wzrost notowań euro do dolara i przebicie kluczowej bariery 1,3 USD zaowocowało w piątek sporymi (ok. 1 proc.) zniżkami na europejskich parkietach. Na Wall Street, gdzie po czwartkowym wolnym dniu handel toczył się na niskich obrotach, indeksy zaczęły sesję od niewielkich strat, ale szybko je odrobiły. W Europie wyprzedawano akcje spółek, które sporą część przychodów czerpią zza Atlantyku. Przy tanim dolarze ich wyniki mogą być gorsze. Wśród takich firm są m.in. koncerny samochodowe DaimlerChrysler i BMW - akcje straciły, odpowiednio, prawie 2 proc. i ponad 3 proc. - a także holenderski potentat finansowy Aegon - tu zniżka wyniosła ponad 2 proc. W przypadku DaimlerChryslera i Aegonu amerykański rynek przynosi prawie połowę przychodów. Zdaniem analityków, dojście notowań do 1,35 USD za euro może na dobre popsuć nastroje na europejskim rynku akcji. Ostatnio koniunktura już zresztą trochę siadła - miniony tydzień był drugim z kolei, kiedy paneuropejski wskaźnik DJ Stoxx 600 zanotował spadek. Tym razem wyniósł ok. 0,6 proc.

Wśród innych spółek nadal traciły w piątek papiery Air France-KLM. W czwartek rynek rozczarowały zapowiedzi wznowienia negocjacji w sprawie przejęcia linii Alitalia, a w piątek z tego powodu analitycy ABN Amro zalecili sprzedaż akcji francusko-holenderskiego przewoźnika. Wśród akcji rosnących (o prawie 3 proc.) znalazł się niemiecki koncern energetyczny RWE, o którym niemiecka prasa napisała, że może być celem przejęcia.

W Nowym Jorku handel był w piątek o trzy godziny krótszy niż zwykle - trwał długi weekend Dnia Dziękczynienia - i inwestorzy nie palili się do odważnych decyzji. Podobnie zresztą - jak w całym tygodniu. W piątek na początku sesji indeksy traciły, m.in. za sprawą słabego dolara i zwyżki cen ropy naftowej. Później wyszły na zero.

O sennej atmosferze na Wall Street najlepiej świadczy to, że wśród 30 spółek wskaźnika Dow Jones najmocniejsze zmiany kursów wynosiły 0,6-0,7 proc. Tyle straciły walory Intela i Johnson & Johnson.