Mark Mobius, zarządzający funduszem Templeton, przestrzegał niedawno w Warszawie przed krótkotrwałym, ale gwałtownym wahnięciem koniunktury. Korekta może wynieść nawet 20-30 procent. Jeżeli jest to pogląd powszechny wśród innych inwestorów instytucjonalnych, to niedługo nastąpi zmiana alokacji i zmniejszenie udziału akcji w portfelach naszych menedżerów i coraz większy procent emisji będzie obejmowany przez inwestorów detalicznych, nadal oczekujących wysokich zysków. Tym ważniejsze stać się może nie tylko przygotowanie nowych emisji w ciągu najbliższych kilku miesięcy również pod inwestorów detalicznych, ale ich zatrzymanie w akcjonariacie spółek podczas korekty. Rola bieżących relacji inwestorskich będzie w tej sytuacji decydująca dla skali korekty. Ich najważniejsza funkcja w nadchodzącym - być może trudnym - okresie to przekonanie inwestorów, że mimo wydarzeń na giełdach, fundamenty spółek są nadal mocne i nie zagrażają pozytywnemu trendowi w dłuższym okresie. Może to zwiększyć odporność inwestorów na złe informacje i w efekcie zmniejszyć skalę korekty dla poszczególnych spółek. Podczas gdy nikt nie wygra z trendem, to spółki z lepszą komunikacją z akcjonariuszami, szczególnie detalicznymi, mogą wygrać z indeksami rynkowymi i branżowymi, a zatem wykazać się przed inwestorami niższym ryzykiem, a co za tym idzie - wyższą wyceną w przyszłości.
Czy w czasie dekoniunktury warto w ogóle zajmować się inwestorami? Cokolwiek się nie zrobi - będą niezadowoleni. Nie znaczy to jednak, że nie będą kupować akcji. Korekta jest wręcz okazją do kupna akcji po niższej cenie. Inwestorzy instytucjonalni wstrzymają się na pewien czas z zakupami, ale nieuchronnie - po kilku tygodniach lub miesiącach - zaczną znowu kupować. Co więcej, gdy emitenci pogodzą się z niższymi wycenami, na rynek wrócą oferty publiczne. Wtedy szczególnie będzie liczyło się, które spółki dobrze przetrwały trudny okres i jak traktowały swoich akcjonariuszy. Można spodziewać się, że emitentów, którzy - przysłowiowo - "uciekli w krzaki", rynek potraktuje podobnie i również "ucieknie w krzaki" przy pierwszym odbiciu się kursu, ograniczając możliwość odrobienia strat. Spółki o rozsądnym stosunku do swoich inwestorów, prowadzące w odpowiedni sposób relacje inwestorskie, zapewne jako pierwsze będą mogły odnowić plany odłożonych wcześniej emisji. Co więcej, spółki złapane przez korektę w drodze na giełdę, na przykład już po zatwierdzeniu dokumentu ofertowego, nie powinny przerywać swojej komunikacji z rynkiem, ponieważ mają wcześniejszą szansę budowania swojego wizerunku.
Relacje inwestorskie nie mogą być jednorazowe
W jednej z dyskusji na temat relacji inwestorskich, opublikowanej przez "Parkiet" w tym roku, przedstawiciele inwestorów instytucjonalnych zwracali uwagę na przykłady spółek ewidentnie przewartościowanych w okresie oferty publicznej z pomocą nadzwyczaj pozytywnego PR. Skończyło się to (nawet bez okresu dekoniunktury) wielkim rozczarowaniem wśród inwestorów, ponieważ wyniki tych firm nie sprostały oczekiwaniom rynku, pochopnie wywołanym przez zarządy i sprzedających akcje. Oznacza to, że można również przedobrzyć, łamiąc przy tym zasadę dotrzymywania obietnic, odnosząc krótkotrwałe korzyści podczas emisji akcji. Jest to pokusa w zasadzie nie do odparcia przez emitentów, jeżeli ich kontakt z rynkiem planowany jest w postaci jednorazowego zdarzenia. To tak, jakby uprawiać sport tylko po to, żeby wygrać raz na lokalnej imprezie.
Zwróciłabym raczej uwagę na przykłady spółek przez kilkadziesiąt lat wykorzystujących rynki kapitałowe do budowy swojej potęgi oraz na inwestorów giełdowych uzyskujących w sposób ciągły ponadprzeciętne zwroty z kapitału. Minął już czas pierwotnej akumulacji kapitału na giełdzie i wiarygodność oraz przewidywalność mają dla inwestorów swoją wartość. Relacje inwestorskie są więc jednym z instrumentów budowania wartości portfeli inwestycyjnych i nie noszą już jednorazowego zdawkowego charakteru. Trzeba jednak czasu i bagażu doświadczeń, żeby się o tym przekonać, a także przejścia przez różne fazy koniunktury giełdowej. Niech rynek sprawdzi jakość komunikacji emitentów z inwestorami.