Reklama

Duży potrzebuje więcej

Pojęcie relacji inwestorskich jest młodsze niż obecność rynku publicznego w Polsce. We wczesnych latach rozwoju obrotu publicznego jego uczestnicy byli więźniami litery obowiązującego prawa

Publikacja: 01.12.2006 08:16

Przepisy określały nie tylko zakres udostępnianych danych (informacje okresowe), ale także terminy i tryb ujawnienia wszelkich istotnych - z perspektywy spółki i rynku - informacji. Ustawa służyła za parawan, za którym chowały się zarządy, gdy pytania o działalność spółki były zbyt wnikliwe.

Z biegiem czasu uznano, że - wzorem zachodnim - celowe jest powołanie zespołu odpowiedzialnego za kontakty z inwestorami i rynkiem. Oszczędzi to czasu członkom zarządu, ułatwi inwestorom dostęp do informacji i przyniesie profesjonalizację kontaktów spółki z inwestorami. Będzie też właściwą formą odpowiedzi na zwiększające się ze strony inwestorów zainteresowanie informacjami o spółce. Na początku zadania osób odpowiedzialnych za relacje inwestorskie ograniczały się do organizacji spotkań zarządu z inwestorami (najczęściej w formie krótkiej konferencji zakończonej poczęstunkiem). Kryterium sukcesu opierało się na zapewnieniu frekwencji i upewnieniu się, że pytania zostaną zadane w odpowiedniej liczbie i poziomie złożoności. Dziś mamy do czynienia z zupełnie innymi realiami.

Dominujący akcjonariusze

nie korzystają z usług IR

W praktyce możemy spotkać się z kilkoma koncepcjami prowadzenia relacji inwestorskich. W największych spółkach powołano zespoły odpowiedzialne za realizację wszystkich zadań IR (investor relations). Muszą one sprawnie odpowiadać na pytania także z zagranicy - niektóre spółki przygotowują sprawozdania i komunikaty w języku polskim i angielskim (co jest regułą, gdy dominujący akcjonariusz jest zachodnią spółką publiczną). Inne rozwiązanie to zlecenie obsługi w zakresie IR wyspecjalizowanej firmie (przeszukując internet, bardzo łatwo można trafić na oferty kilku polskich firm). Mimo postępującej profesjonalizacji, nadal w niektórych spółkach obsługa inwestorska wciąż jeszcze jest w rękach zarządu lub wskazanego dyrektora merytorycznego. Są też spółki, które nie wychodzą naprzeciw potrzebom akcjonariuszy - nie oferują żadnego punktu kontaktu inwestorom. Wówczas również zawartość strony internetowej jest najczęściej nieaktualna (odwołuje się do zamierzeń z okresu oferty publicznej).

Reklama
Reklama

Wydaje się bardzo mało prawdopodobne, że z usług IR korzystają dominujący akcjonariusze. Ich dostęp do informacji o spółce jest prawdopodobnie o wiele szerszy i bardziej szczegółowy niż wiedza, jaką dysponują zespoły IR. Ciekawe jest zatem pytanie, kogo zespoły IR uważają za głównego klienta - dla kogo rozwijają swoje usługi? Odpowiedź będzie znacznie łatwiejsza, jeśli poznamy zamierzenia spółki - gdy zbliża się emisja akcji lub potrzeba zapewnienia finansowania, aktywność w zakresie komunikacji z inwestorami zdecydowanie wzrasta.

Instytucje finansowe nie opierają swoich decyzji na informacjach rozsyłanych w ramach relacji inwestorskich. Zespoły analityków i zarządzający portfelami budują złożone modele biznesowe spółek, wypracowują scenariusze ekonomiczne i oceniają ich wpływ na przyszłą wartość spółki. Od relacji inwestorskich oczekują informacji na temat wrażliwości spółki na niektóre zmienne gospodarcze (np. kurs walutowy, tempo wzrostu gospodarczego) oraz wyjaśnienia ekonomiki poszczególnych segmentów sprzedażowych, które wykorzystują w procesie wyceny spółki.

ABC korzyści z IR

Podstawowe zyski dla inwestorów z istnienia relacji inwestorskich to:

- oficjalne informacje na temat przyjętych przez spółkę planów i o realizacji zamierzeń;

- spójność przekazywanych informacji;

Reklama
Reklama

- szybki czas reakcji na pytania;

- informacje o rynku i konkurencji;

- archiwum informacji o spółce;

- organizowanie spotkań z zarządem i wizyt w spółce.

Zarząd spółki (zwłaszcza przy rozproszonym akcjonariacie) może wykorzystać IR do uzyskania opinii akcjonariuszy o przedstawionej strategii czy rozważanej inwestycji. Poglądy inwestorów mogą wpłynąć na ostateczny kierunek działań podejmowanych przez zarząd, co pozwala uniknąć negatywnej weryfikacji rynkowej, gdy niezadowoleni inwestorzWarto zwrócić uwagę na coraz szersze wykorzystanie stron internetowych firmy do komunikacji z inwestorami. Jakość organizacji strony, dostępność i przejrzystość informacji pozwalają na wstępną ocenę znaczenia, jakie zarząd spółki przywiązuje do komunikacji z akcjonariatem i innymi interesariuszami. Jako podstawowe minimum na stronie chciałoby się widzieć:

- raporty bieżące spółki;

Reklama
Reklama

- raporty okresowe ze wszystkimi dostępnymi załącznikami;

- informacje o wyemitowanych akcjach i innych papierach wartościowych;

- statut spółki;

- życiorysy członków zarządu i rady nadzorczej spółki;

- pełny tekst prospektu emisyjnego;

Reklama
Reklama

- prezentację dotyczącą działalności spółki;

- możliwość zamówienia serwisu informacyjnego w formie mailowej, zapewniającego otrzymywanie przynajmniej wszystkich komunikatów bieżących spółki na wskazany adres mailowy;

- oczywiście dane kontaktowe do osób odpowiedzialnych za IR.

Bardzo wskazane jest bieżące udostępnianie prezentacji przedstawianych przez zarząd na konferencjach i spotkaniach z analitykami - wystąpienie może też być dostępne w formie nagrania (dźwiękowego lub filmowego; takie zamieszcza np. bank BPH).

Naiwnością byłoby stwierdzenie, że IR nie ma żadnego wpływu na cenę giełdową. Przecież fachowcy prowadzący relacje inwestorskie doradzają spółkom w zakresie zapewnienia korzystnego tzw. newsflow, starając się tak ułożyć publikacje informacji, by złe wiadomości miały znikomy wpływ na postrzeganie spółki dzięki szybko neutralizującym je dobrym informacjom. Jeśli można zaaranżować cały strumień dobrych informacji - tym lepiej, niech temperatura rośnie!

Reklama
Reklama

W ten sposób w praktyce jest testowana hipoteza rynku efektywnego - dobre wiadomości najczęściej mają zapowiedź, przypomnienie o zamiarze, następnie zapowiedź bliskiej realizacji i ostatecznie komunikat o spełnieniu się omawianego wydarzenia. Oczywiście, wytrawni inwestorzy powinni być uodpornieni na tego typu zabiegi.

Z drugiej strony rzetelna informacja ma określoną wartość - w praktyce pozwala ograniczyć obszary niepewności. To zaś przekłada się na zmniejszenie marginesu ryzyka dla oceny przepływów pieniężnych spółki i co za tym idzie - zwiększa modelową wycenę. Aby IR miały trwały wpływ na cenę giełdową, muszą konsekwentnie prowadzić możliwie otwartą politykę informacyjną. Gdy zespoły IR są aktywne w okresach powodzenia, zaś nabierają wody w usta przy informacjach mniej korzystnych, to początkowy kredyt zaufania jest szybko wycofywany. Po utracie zaufania inwestorów jego odbudowa jest bardzo trudna - skrajnym potwierdzeniem tej tezy jest brak dużych inwestorów instytucjonalnych w akcjonariacie Elektrimu od czasu załamania się imperium (któremu już wcześniej zarzucano brak przejrzystości).

Na jedną rzecz warto jeszcze zwrócić uwagę - nawet najlepsze relacje inwestorskie nie zastąpią kompetencji zarządu. Nie należy też liczyć, że IR może inwestorom "zastąpić" dobrą sytuację w samej spółce. Gdy w czasie prezentacji dla inwestorów z wypowiedzi (lub ich braku) prezesa spółki lub dyrektora finansowego jasno wynika, że nie mają pełnej swobody w dyskutowaniu przedstawianego materiału, to rodzą się poważne wątpliwości co do kompetencji kierownictwa spółki i jego zdolności określenia oraz kontrolowania realizacji strategii spółki. Na szczęście z takimi sytuacjami mamy do czynienia coraz rzadziej.

Autor jest prezesem

Commercial Union

Reklama
Reklama

Powszechne

Towarzystwo Emerytalne

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama