Kolejny raport dobitnie potwierdził, że amerykańska gospodarka jest w słabej kondycji. Publikowany przez Instytut Zarządzania
Podażą (ISM) wskaźnik koniunktury w przemyśle spadł w listopadzie niespodziewanie poniżej 50 pkt
(wyniósł 49,5 pkt), a to oznacza nic innego, jak recesję w tej części gospodarki. Ostatni raz wskaźnik był poniżej 50 pkt w kwietniu 2003 r. Moment publikacji wskaźnika wyraźnie oddzielił dwie części sesji na europejskich giełdach - wcześniejszą, gdy wskaźniki były lekko powyżej czwartkowego zamknięcia, i tę, gdy indeksy zanurkowały w dół o ponad 1 proc. Spadały przede wszystkim akcje eksporterów i spółek działających na amerykańskim rynku. Inwestorzy fińskiej Nokii stracili ponad 1 proc.,
a niemieckiego koncernu informatycznego SAP - ok. 2 proc. Akcje
holenderskiego potentata handlu detalicznego Ahold, który w USA ma sieci Stop & Shop i Giant, straciły ponad 2,5 proc. Ta ostatnia firma poinformowała w piątek, że w USA może dać się jej we znaki zaciekła konkurencja ze strony m.in. Wal-Marta. A jak na niekorzystny raport o przemyśle zareagowali gracze na Wall Street? Spadki były umiarkowane. Najwięcej straciły spółki z sektora zaawansowanych technologii - indeks giełdy Nasdaq spadł o prawie 1 proc., ale już akcje gigantów skupionych w indeksie Dow Jones przecenione zostały średnio o 0,5 proc. Załamanie koniunktury w sektorze przemysłowym to zła wiadomość dla takich graczy, jak Caterpillar, który jest największym na świecie producentem koparek i spychaczy. Akcje tej firmy przeceniono o ok. 1,5 proc. Dekoniunktura w pierwszej kolejności dotyka spółki z sektora technologicznego, dlatego przeceniono też m.in. walory Intela. Sporych spadków doświadczyła