Reklama

Kartograficzno-wirtualne deja vu i nauki płynące z przeszłości

Być może w II kwartale 2007 roku rozegra się interesująca batalia o kurs akcji PPWK na giełdzie

Publikacja: 02.12.2006 08:19

Kiedy pytam moje dzieci o to, co to jest deja vu, mogę liczyć na jedną odpowiedź. Jest to błąd w Matriksie. Znawcy trylogii braci Wachowskich doskonale wiedzą, o co chodzi. Ci, którzy tego filmu jeszcze nie widzieli, powinni zobaczyć. Szczególnie warta polecenia jest część pierwsza - bo i najlepsza, i w niej właśnie główny bohater filmu, widząc dwukrotnie przechodzącego obok czarnego kota, stwierdza: deja vu.

A później akcja nabiera tempa. Na giełdzie też czasem mamy podobne zdarzenia. Oczywiście, nie mam na myśli czarnego kota. Choć używa się takich określeń, jak czarny koń albo - czarna owca. W innych kolorach mamy "białego rycerza" - to przy obronie przed fuzjami. Białe albo niebieskie - mogą też być kołnierzyki. Ale to nie jest dobre skojarzenie.

Tym razem mam na myśli powtarzalność zdarzeń i przyspieszenie akcji. Dla wielu inwestorów giełdowych powtarzalność zdarzeń jest podstawą ich decyzji inwestycyjnych. Bo przecież jest to sedno analizy technicznej. Inwestorzy dlatego analizują wszystkie formacje, oscylatory i wskaźniki, że chcą się w tym doszukać jakichś prawidłowości. I na ich podstawie prawidłowo rozpoznać przyszłe zmiany notowań.

Jak wiemy, nie jest to pozbawione sensu. Po pierwsze, w tych formacjach ukryta jest duża część psychologii inwestorów: chciwość i żądza zysku, ale także strach i próba ochrony zainwestowanego kapitału. Po drugie - o czym wszyscy uczestnicy rynku doskonale wiedzą - analiza techniczna ma w sobie elementy samospełniających się przepowiedni.

Ale powtarzalność zdarzeń, o której chcę napisać, nie ma nic wspólnego z analizą techniczną. Dokładniej - jej efektem było silne wybicie w górę po okresie konsolidacji. Z tym że przyczyną tego wybicia była analiza fundamentalna.

Reklama
Reklama

W poniedziałek spółka PPWK opublikowała komunikat o zakupie blisko 15 proc. udziałów w spółce EL2 oraz o warunkowym nabyciu pozostałych 85 proc. w zamian za nową emisję akcji. Emisja powinna zostać przeprowadzona do końca I półrocza 2007 roku, a jej wartość nie powinna być niższa niż 64 miliony złotych. Ten zapis może oznaczać, że w II kwartale 2007 roku rozegra się interesująca batalia o kurs akcji PPWK na giełdzie.

Udziałowcami EL2 są trzy cypryjskie firmy: Pendelton Investments Ltd., Lethbridge Investments Ltd. i Gannonville Enterprises Ltd. Ale to nie ma znaczenia - każdy wie, że firmy rejestrowane w Limassol czy Larnace są "parawanami". Ważniejsze jest, kto stoi za tymi firmami. A stoją za nimi bardzo dobrze znani na ryku inwestorzy. Pierwsza spółka należy do Macieja Zientary, druga do Macieja Wandzela, a o właścicielu trzeciej nie wiemy nic. To zresztą nie ma znaczenia.

Kiedy przeczytałem ten komunikat, pomyślałem sobie to wszystko już było. Maciej Wandzel był już w PPWK -"rozprowadzającym". W 1999 roku należąca do niego spółka BTW Consulting we współpracy z inwestorami finansowymi przejęła kontrolę nad tym wrocławsko-warszawskim wydawnictwem. Jeden ze wspólników BTW - Jacek Błaszczyński (litera B w BTW) - został nawet w sierpniu 1999 roku prezesem zarządu i pełnił tę funkcję do sierpnia 2002 roku. Wszyscy pamiętamy, jak to się skończyło. Firma (podobnie jak druga spółka z ówczesnej stajni BTW - Vistula) o mało nie przypłaciła ówczesnych dalekosiężnych wizji, śmiałych planów, dynamicznych zmian i głębokiej restrukturyzacji bankructwem.

Dlatego mam nadzieję, że na tym podobieństwa się kończą. Po pierwsze BTW Consulting doradzała różnym inwestorom finansowym w zamian za prowizje oraz premie od sukcesu. To oznaczało skłonność do podejmowania dużo bardziej ryzykownych decyzji. Teraz inna firma należąca do Macieja Wandzla i Macieja Zientary - Supernova Capital - inwestuje własne środki. A to powoduje, że inaczej ocenia się ryzyko inwestycyjne.

Po drugie. Cała operacja przeprowadzana jest w sprzyjających warunkach. Świetna koniunktura na rynku giełdowym spowodowała, że w reakcji na przekazane informacje notowania gwałtownie wzrosły (może nawet za szybko i za gwałtownie, o czym świadczy zainteresowanie KNF), a rynek technologii cyfrowych rozwija się dynamicznie. Dla PPWK, firmy wyspecjalizowanej w produkcji map i przewodników, przejęcie kontroli nad firmą specjalizującą się w mobilnych technologiach może być szansą na znaczące zwiększenie przychodów i rentowności w kolejnych latach. Firma może więc uzyskać przewagę konkurencyjną na rynku.

No i po trzecie - najważniejsze. Maciej Wandzel nie może pozwolić sobie na utratę dobrego imienia po raz drugi. Musi zrobić wszystko, żeby zatrzeć złe wrażenie i swoją złą prasę z 2002 roku. W przypadku Vistuli to się chyba udało. O czym świadczy fuzja z Wólczanką oraz notowania i wyniki finansowe. Teraz musi się wykazać w PPWK.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama