Nie od 1 stycznia 2007 r., jak początkowo planowano, lecz od II kwartału przyszłego roku ubezpieczyciele będą musieli płacić za leczenie ofiar wypadków drogowych. Pieniądze mają pochodzić ze składek OC komunikacyjnego. Towarzystwa miały przekazywać do Narodowego Funduszu Zdrowia 20 proc. zebranych składek. Ostatecznie stanęło na 12 proc.
Podatek bez podatku
Przedstawiciele branży ubezpieczeniowej od kilku miesięcy biją na alarm. Przekazywanie części składek z komunikacyjnego OC uderzy w kieszeń kierowców. Wszystkich - niezależnie od tego, czy powodują wypadki, czy też nie. Polska Izba Ubezpieczeń szacowała, że jeśli towarzystwa będą oddawać do NFZ 20 proc. składek zebranych z OC, to ceny tych polis wzrosną o ponad 30 proc. Skąd ta różnica? Danina dla NFZ nie będzie traktowana jak podatek, tylko jako część przypisu składki. Ubezpieczyciele będą musieli więc ponieść dodatkowe koszty, związane m.in. z większymi wydatkami, np. na reasekurację czy tworzenie rezerw. Ministerstwo Zdrowia, pomysłodawca ustawy o przekazywaniu części składek z OC do NFZ, uspokajało, że nowe prawo nie musi wcale spowodować podwyżek cen.
Wystarczy poprosić PZU
Rzeczywiście podwyżki cen dość łatwo będzie zahamować. Trzeba tylko przyjrzeć się uważnie strukturze polskiego rynku polis komunikacyjnych. Choć pojazd możemy ubezpieczyć w kilkudziesięciu towarzystwach, to większość klientów idzie do PZU. Największy polski ubezpieczyciel zgarnia przeszło połowę wszystkich składek OC. - Większościowym udziałowcem PZU jest Skarb Państwa. Wystarczy, że minister nakaże prezesowi PZU, by przez rok nie podnosił składek. A zaznaczam, że na rynku OC panuje ogromna konkurencja - mówi jeden z przedstawicieli branży ubezpieczeniowej. Jego zdaniem, jeśli PZU zdecyduje się na taki ruch, przetasuje się cały rynek OC w Polsce. - PZU jest jedynym zakładem, który mógłby sobie na coś takiego pozwolić i przetrwać. Reszta będzie musiała albo podnieść ceny i stracić klientów, albo zrobić tak jak PZU. Mam tylko nadzieję, że żadne towarzystwo w związku z tym nie upadnie - dodaje rozmówca "Parkietu". W Polsce istnieją towarzystwa, które utrzymują się w zasadzie tylko z polis komunikacyjnych, np. Link 4 i francuska Axa.