Reklama

Prezent dla miłych żon i niegrzecznych dziewczynek na święta i na każdą inną okazję

Nawet niegrzeczną kochankę z łatwością przekonacie, że biżuteria, owszem, jest trwała, ale dziś nie w cenie, na wartości zyskuje powoli lub wcale

Publikacja: 07.12.2006 08:12

Za nami mikołajki, przed nami Boże Narodzenie i Nowy Rok. Handel ma żniwa. Z gazet codziennych i tygodników wysypują się ostatnio kolorowe dodatki, podpowiadające, czym na Gwiazdkę można uszczęśliwić bliskich. Pomysłodawcom trudno wyjść poza schemat - dla niej biżuteria (jakiś jablonex albo brylanty, w zależności od grubości portfela), perfumy, koronkowe majteczki, najlepiej wszystko razem, w zaiste pięknym zestawie. Dla niego - koszula, krawat, woda kolońska. Dla dzieci - do wyboru do koloru - chińskie zabawki wyprodukowane... przez dzieci. Powiedzmy sobie szczerze - zewsząd wyziera banał.

Przyznaję - zaniedbaliśmy ten obowiązek wobec Czytelników. Na razie nie doczekali się od nas żadnej podpowiedzi. A przecież mają co wydawać - na giełdzie w ostatnich latach można było zarobić krocie. Oto moja propozycja - rachunek inwestycyjny z jakąś sumką na początek niezwykłej przygody. Dla kogo? Dla tych, o przyszłość których co dzień się troszczycie.

To prezent uniwersalny - dla żony czy dziewczyny (pierwsza doceni od razu, druga z czasem), dla dziatwy szkolnej, dla rodziców czy rodzeństwa. Kochanka też przyjmie go z wdzięcznością. Jeśli jeszcze kwota będzie nieco wyższa niż symboliczna...

Korzyści? Trzeba by je pewnie analizować w zależności od "grupy docelowej". Przykład: jeśli już dzieciaki mają spędzać czas przed komputerem, niechże spędzają go, ucząc się rzeczy pożytecznych. Niech wiedzą, że pieniędzmi trzeba (i można) obracać inteligentnie i odpowiedzialnie. Niech ważą chciwość i ryzyko od najmłodszych lat. Niech poznają znaczenie informacji i umiejętnego z niej korzystania. Niech się uczą z pożytkiem dla siebie, rodziny i - kto wie - kraju.

Tłumaczyłem jakiś czas temu młodej damie, czym zajmują się spółki zarządzające markami w branży odzieżowej. Moje wywody wywołały uśmiech politowania na twarzy. Ona to wszystko miała w małym paluszku. Trochę wcześniej rodzice założyli jej rachunek inwestycyjny i wyposażyli w drobną sumkę. Spisali pieniądze na straty, uznawszy, że edukacja musi kosztować. Założenie słuszne i gorąco przeze mnie zalecane. Inna sprawa, że w tym przypadku okazało się zupełnie niepotrzebne. Dziewczę poradziło sobie znakomicie i na rynku pierwotnym, i na wtórnym. Ale dla jej rodziców sukcesem było już, że podjęła wyzwanie i wiele się nauczyła. Zyski to bonus, na który nie powinniśmy liczyć, a przynajmniej nie od razu. Jeśli już - niech będą miłą niespodzianką.

Reklama
Reklama

Zgoda - w istocie proponuję Państwu zakup pod choinkę, na Nowy Rok czy imieniny gry edukacyjnej najwyższej próby. Jej cena zależy od Was - możecie "zapłacić" tysiąc złotych i dziesięć tysięcy, wedle możliwości i chęci. W zamian obdarowanemu fundujecie duże emocje i liczne nauki. W tym między innymi praktyczny kurs giełdowy, kurs psychologii inwestowania, kurs zarządzania kieszonkowym czy wreszcie kurs na temat rynku finansowego i gospodarki w ogóle.

Co z innymi niż dzieci beneficjentami naszej wspaniałomyślności? Źony czy "udomowionego" męża nawet nie musicie pytać, czy chce od Was parę groszy i czy sobie poradzi. Przecież na co dzień stosują perfekcyjnie sztukę zarządzania ograniczonymi zasobami w trudnych warunkach. Nawet niegrzeczną kochankę z łatwością przekonacie, że biżuteria, owszem, jest trwała, ale dziś nie w cenie, na wartości zyskuje powoli lub wcale. A poza tym wyzwolonej, nowoczesnej kobiecie nie przystoi chyba zabawa świecidełkami, jeśli przed monitorem komputera może zabawić się i lepiej, i mądrzej niż w Monte Carlo.

Wady? Właściwie nie ma. Możliwość utraty kapitału wpisana jest w naturę prezentu. Poza tym nie zakładamy przecież, że rachunek zasilimy zawrotną kwotą, która nadweręży budżet domowy lub zrujnuje darczyńcę. Plastikowe zabawki też się szybko niszczą, koszule mogą się opatrzyć, a fikuśne fatałaszki możecie kupić drugiej połowie i bez specjalnej okazji. Nie bądźcie banalni. Dajcie sobie spokój z tą kolorową makulaturą, która wylewa się z gazet. W niej nie chodzi o Was, ale o reklamodawców. Was stać na naprawdę oryginalny i pożyteczny prezent, nieprawdaż?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama