Wszystko wskazuje na to, że Citigroup uda się już w tym roku zmniejszyć zaangażowanie w Banku Handlowym do 75 proc. Taki wymóg postawiła przed Amerykanami Komisja Nadzoru Bankowego.
Formalnie amerykańska grupa finansowa wywiązała się ze zobowiązania wobec KNB już przed dwoma laty. Wówczas nadwyżkowe akcje - chodziło o pakiet 14,3 proc. walorów warszawskiego banku - zostały przeniesione do jednej ze spółek Citi, która wyemitowała obligacje zamienne na akcje Handlowego. Taka operacja nie spodowała jednak zwiększenia płynności akcji polskiego banku.
Teraz wymiana obligacji na akcje już się niemal zakończyła. Ten proces przyśpieszył w ostatnich tygodniach, gdy kurs Handlowego poszedł w górę. Jednocześnie w listopadzie Citi zadeklarował chęć wymiany obligacji na akcje - wczoraj minął termin zgłaszania się przez posiadaczy obligacji do wymiany. Na ostatni dzwonek czekało jednak niewielu inwestorów. Według najnowszych danych (to stan na 1 grudnia), w obrocie pozostawały jeszcze obligacje, które odpowiadały 2,7 proc. akcji polskiego banku. Prawdopodobnie i oni zdecydowali się na zamianę obligacji na akcje przed terminem.
To, że coraz więcej akcji Banku Handlowego znajduje się w wolnym obrocie, już widać. Obroty zdecydowanie wzrosły. O ile jeszcze rok temu średnio na sesji zmieniało właściciela kilkanaście tysięcy akcji banku (dopuszczonych do obrotu jest ponad 130 milionów), to latem wolumen był już dwa razy większy, a w ostatnim miesiącu wzrósł do ponad 200 tys. akcji.
Zwiększenie puli akcji znajdujących się w wolnym obrocie może mieć pozytywny wpływ na notowania Banku Handlowego. Ten wpływ jest już widoczny. Niedawno kurs pierwszy raz w historii zdołał na krótko pokonać poziom 80 zł. Bank kierowany przez Sławomira Sikorę powoli dołącza do innych przedstawicieli sektora finansowego, których akcje zyskują już od dłuższego czasu.