Cena emisyjna akcji Central European Distribution Corporation, planującej debiut na warszawskiej giełdzie, powinna kształtować się w okolicach 85-87 zł - twierdzą giełdowi analitycy. To odpowiadałoby obecnemu kursowi tej spółki na Nasdaq (około 30 USD), gdzie jest notowana od ośmiu lat. - Uważam, że polscy inwestorzy mogą liczyć dodatkowo na niewielkie dyskonto. Akcje mogłyby kosztować około 80 zł - mówi Tomasz Kaczmarek, analityk DM BZ WBK. Jego zdaniem, to godziwa cena. Taka wycena odpowiada zapowiedziom CEDC, które chce pozyskać około 200 mln zł od polskich inwestorów.
Według konsensusu (z rynku amerykańskiego), CEDC zarobi w 2006 r. na czysto około 46 mln USD. - To realne, choć ambitne założenia - komentuje T. Kaczmarek. Taki wynik da mało atrakcyjny wskaźnik Cena/Zysk (C/Z) na poziomie 22,5 - powyżej wskaźników dla innych spółek z branży. Trzeba przy tym pamiętać, że do tegorocznej poprawy wyniku spółki przyczyniła się głównie aktywna polityka akwizycyjna, a nie wewnętrzna struktura przychodów i kosztów. CEDC zdaje sobie z tego sprawę, bo w prospekcie zapowiada restrukturyzację grupy. W jej skład wchodzą firmy produkcyjne (Polmos Białystok, Bols) i dystrybucyjne. - Spółka z pewnością powinna ciąć koszty - uważa Łukasz Wachełko z CA IB.
Obaj specjaliści przyznają jednak, że CEDC jest atrakcyjną spółką. Ma na pewno większy potencjał wzrostowy niż Polmos Białystok, który amerykański koncern ma "zastąpić" na GPW. - CEDC będzie przede wszystkim rozwijało się, przejmując kolejne firmy alkoholowe - nie tylko w Polsce, ale w całej Europie Środkowej - uważa T. Kaczmarek. To konieczne, bo sam rynek wódek - główne źródło przychodów i zysków CEDC - kurczy się. Dziwić więc może, że wśród celów emisji nie ma finansowania akwizycji, o czym spółka mówiła w październiku.