Ministerstwo Finansów ocenia, że planowana na początek 2007 r. podwyżka akcyzy na paliwa z 1,32 zł/l do 1,57 zł/l nie spowoduje wzrostu cen na stacjach benzynowych. - Efekt dla konsumentów może być dużo mniejszy niż 25 gr. To zależy od producentów i dystrybutorów. Z naszych danych wynika, że ich możliwości absorpcji podwyżki są wystarczające - zapewniał wczoraj posłów Jacek Dominik, wiceminister odpowiedzialny za podatki. Dowodził, że obniżka stawek w październiku 2005 r. spowodowała zwiększenie zysków branży paliwowej, a nie spadek cen.

Eksperci nie podzielają optymizmu rządu. - Obecnie marże dystrybutorów oscylują w granicach 25-35 gr/l. W nich zawarte są koszty transportu. Dystrybutorzy - nawet gdyby chcieli - nie mają pola manewru, aby zniwelować skutki podwyżki - mówi Urszula Cieślak z Biura Maklerskiego "Reflex". - Inaczej byłoby we wrześniu, kiedy po obniżkach cen światowych branża podniosła marże do około 60 gr/l - dodaje.

Według MF, musimy zwiększać akcyzę, ponieważ obecne stawki są niższe niż minimum zapisane w dyrektywach Unii Europejskiej (359 euro). Tyle tylko, że wymagany przez Brukselę poziom osiągnąć musimy dopiero w 2009 r. To tłumaczenie nie wyjaśnia również skali podwyżki. Przy obecnym kursie euro wystarczy, aby stawki poszły w górę o 5 gr/l.