Indeksy amerykańskie zaczęły czwartkowe sesje od wzrostów, a decydującą rolę wówczas odegrała taniejąca ropa naftowa. Po pozytywnej rekomendacji w górę poszedł kurs akcji spółki Qualcomm, drugiego na świecie producenta chipów do telefonów komórkowych. Indeks Dow Jones Industrial Average w pewnym momencie miał szanse na ustanowienie rekordu notowań, ale przyhamowały go informacje o poprawie sytuacji na rynku pracy i rysującej się na horyzoncie większej presji na wzrost cen.

Wszystkie europejskie indeksy rosły, a zwyżki głównych wskaźników przyspieszyły po wypowiedzi Jeana-Claude?a Tricheta, szefa banku centralnego strefy euro. Frankfurcki Dax miał na koncie 1-proc. wzrost wartości. Inwestorom spodobała się powściągliwość Tricheta. Powiedział, że mimo sześciu podwyżek, stopy procentowe w Eurolandzie wciąż są na niskim poziomie, ale Europejski Bank Centralny nie zamierza spieszyć się z podnoszeniem kosztów kredytu. Gracze giełdowi mają świadomość, że stopy pójdą w górę, ale będzie to proces wolniejszy, niż oczekiwali. To dobra wiadomość dla posiadaczy akcji, gdyż zmniejsza atrakcyjność obligacji.

Wypowiedź Tricheta pomogła bankom i innym firmom finansowym, które są najbardziej wrażliwe na zmiany stóp procentowych. Liderami były początkowo Royal Bank of Scotland i francuska Axa, druga firma ubezpieczeniowa w Europie, ale później RBS w wiodącej parze zastąpił Deutsche Bank. Kilka banków (Barclays, Lloyds TSB) drożało z powodu pogłosek o ofertach przejęcia.

Sporo na rynku namieszała firma Gallaher, piąty na świecie giełdowy producent papierosów (m.in. Benson&Hedges), który po sondażowych rozmowach spodziewa się oferty kupna. Jego akcje podrożały o 23 proc. Według gazety "The Financial Times" chrapkę na Gallahera ma Japan Tobacco. Ta informacja wyraźnie zwiększyła też zainteresowanie walorami innych firm branży tytoniowej, jak British American Tobacco, Altadis czy Imperial Tobacco. Jeśli dojdzie do przejęcia Gallahera, będzie to największa w Europie tego rodzaju transakcja w branży.