W piątek główny inspektor farmaceutyczny wydał zgodę na ponowne (po miesięcznej przerwie) uruchomienie produkcji corhydronu przez jeleniogórską spółkę. Produkcja ma ruszyć w ciągu najbliższych dni. Tymczasem na giełdzie w Wilnie kurs litewskiego Sanitasu, właściciela Jelfy, spadał w piątek o ponad 5 proc. (na zamknięciu o ok. 3 proc.).
W ten sposób rynek zareagował na wiadomość, że Sanitas z powodu afery z corhydronem (w ampułce tego leku znalazła się niebezpieczna substancja - przy. red.) obniżył tegoroczne skonsolidowane prognozy. Zamiast wcześniej prognozowanych ok. 4 mln euro zysku netto, oczekuje ok. 2,7 mln euro straty. Przychody obniżono z 64 mln euro do 46,4 mln euro. EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację - przyp. red.), po korekcie ma wynieść 4,5 mln euro. To ponadtrzykrotnie mniej niż pierwotnie zakładano. - Prognozy obniżyliśmy z powodu afery z corhydronem, produkowanym przez Jelfę - potwierdza Saulius Jurgelenas, prezes litewskiej firmy. - Nie zamierzamy sprzedawać Jelfy.
- Nie wydaje mi się, żeby Jelfa szybko przestała odczuwać skutki całej sprawy. Produkcja w fabryce została wznowiona, ale nie należy zapominać, że reputacja firmy bardzo ucierpiała. Myślę, że nawet jeżeli sprawa trochę przycichnie, skutki będą miały wpływ na wyniki finansowe firmy jeszcze w przyszłym roku - komentuje Joanna Swatowska-Rybak z firmy analitycznej PMR.