Od początku roku Warszawski Indeks Giełdowy wzrósł o 44 proc. Źadna z giełd z krajów naszego kontynentu, które dwa i pół roku temu weszły do Unii, nie osiągnęła tak dobrego wyniku. Również bukareszteński BET i sofijski SOFIX - indeksy parkietów państw, które dołączą do Wspólnoty w styczniu - nie zdołały pobić wyniku WIG-u. Choć w tym roku najrozsądniej było umieścić kapitał na warszawskiej giełdzie, to właściwie podjęcie decyzji o wejściu na jakikolwiek dowolny środkowoeuropejski parkiet też nie było błędem - spośród dziesięciu państw naszego regionu tylko indeks ryskiej OMX jest na minusie.
Co kusi międzynarodowych
graczy?
Ekonomiści twierdzą, że dopóki Polska gospodarka rozwija się dynamicznie, niepokojące wydarzenia ze sceny politycznej schodzą na drugi plan. Ich zdaniem, im rynek jest bardziej rozwinięty, tym częściej wchodzą na niego zagraniczni inwestorzy, którzy windują kursy akcji notowanych na nim spółek.
Według danych organizacji zrzeszającej europejskie giełdy FESE, wartość polskich przedsiębiorstw notowanych na GPW przekracza 100 mld euro. Taki wynik zapewnia warszawskiemu parkietowi pierwsze miejsce w Europie Środkowo-Wschodniej. Giełda w Pradze jest druga pod względem wielkości w regionie, ale jej kapitalizacja jest już ponadtrzykrotnie mniejsza od naszej. Indeks PX od początku roku wzrósł zaledwie o 8,2 proc. To wystarczyło, by w ostatnim tygodniu ustanowił historyczny rekord 1614 pkt. - Inwestorzy, podejmując decyzję o wejściu do danego kraju, zwracają uwagę na głębokość rynku - mówi "Parkietowi" Richard Segal, główny ekonomista z londyńskiego oddziału Argonaftis Capital Management. Nic dziwnego, że wybierają Warszawę.