Chcemy wzmocnić m.in. nasze własne marki, takie jak Actina, Active Jet oraz Active Power. Zamierzamy zajmować się produkcją własnych komputerów z myślą o przetargach. Niestety, tu mamy pewien problem, bo dużych przetargów nie ma. Startujemy w wielu konkursach i wygrywamy większość z nich, w grę wchodzą jednak zlecenia nieduże w porównaniu z zeszłym rokiem. W 2006 r. głównym zleceniodawcą miało być Ministerstwo Edukacji, które zapowiadało ogłoszenie przetargów o wartości 550 mln zł. Tymczasem odbył się jeden - na 80 mln zł i na tym się skończyło. Najbardziej ucierpieli na tym integratorzy IT, natomiast nas też to w pewnym stopniu dotyka.
Ale nie tylko komputery sprzedajecie pod własnymi markami?
Tak, drugi segment, który generuje wyższe marże i w którym już jesteśmy obecni, to materiały eksploatacyjne i biurowe. Udział własnych marek w strukturze sprzedaży Actionu wynosi około 10 proc. Chcemy przy wzroście sprzedaży o ponad 20 proc. rocznie zwiększyć ten udział do 15 proc. w ciągu 2-3 lat. Dzięki temu będziemy wypracowywać też wyższe marże.
Wśród celów publicznej emisji akcji wymienialiście inwestycje w działalność detaliczną na Ukrainie, która też generuje wyższe marże, oraz internetową galerię handlową. Na jakim etapie są te projekty?
Na Ukrainie mamy już 15 sklepów RTV/AGD, działających pod dwiema markami. Chcemy być obecni w całym kraju, bo ten rynek rozwija się bardzo szybko. Przymierzamy się również do zdynamizowania na Ukrainie działalności dystrybucyjnej. Kolejny projekt to internetowa galeria handlowa a. pl. Zamierzamy uruchomić ją w I kwartale przyszłego roku. Obecnie jest w fazie testów. Chcemy, by na początku portal miał ok. 200 tys. produktów w katalogu z branż IT, RTV, AGD, książka, muzyka, film oraz artykuły spożywcze.
Czym a.pl ma się różnić od już istniejących sklepów internetowych?