Polskie OFE są spóźnione w globalnej grze. Nie inwestują w aktywa alternatywne, które w dłuższej perspektywie przynoszą wyższe zyski niż rynek publiczny i dywersyfikują portfel - uważa Rafał Nowakowski, prezes Hexagon TFI.

Jego zdaniem, zmiany struktury portfeli krajowych funduszy emerytalnych i ubezpieczycieli są nieuniknione, bo polskie instytucje zaczną się zachowywać podobnie jak zachodnie podmioty. Zagraniczne firmy działające w tym biznesie inwestują w fundusze private equity od 5 do 10 proc. aktywów. Największy w Stanach Zjednoczonych fundusz emerytalny CalPERS, którego aktywa sięgają 217,6 mld USD, w przedsięwzięciach typu PE i funduszach hedgingowych ma ulokowane 12,2 mld USD. Dlaczego? W ostatnich dwóch dekadach średnia roczna stopa zwrotu amerykańskich funduszy PE przekraczała 22 proc. To znacznie wyżej niż główny indeks nowojorskiej giełdy (9,3 proc.). Z danych EVCA, europejskiego stowarzyszenia funduszy PE, wynika, że w Europie zyski w podobnym okresie (do I kwartału 2005 r.) były jeszcze wyższe, bo sięgały 28,7 procent.

Jednak polskie OFE wolą inwestycje w papiery notowane na giełdzie. Ich portfele składają się zwykle w 60 proc. z obligacji i w 30 proc. - z akcji (ostatnio było to nawet 35 proc.).

Zdaniem R. Nowakowskiego, wysoka zmienność giełdowych zysków w ciągu 5 lat wymusi na OFE i ubezpieczycielach zwiększenie inwestycji w inne aktywa. W połowie października Hexagon TFI dostał zgodę nadzoru na utworzenie funduszu aktywów niepublicznych i przeprowadził już pierwszą, niewielką emisję certyfikatów. Kolejna jest zaplanowana na I kwartał 2007 r. Towarzystwo chce zebrać w niej 100 mln zł. Liczy głównie na udział funduszy emerytalnych i ubezpieczycieli. Hexagon TFI już prowadzi rozmowy ze spółkami, w które mógłby zainwestować. Aktywa funduszu Meritum FIZ powinny docelowo wynieść 100 mln euro.