Reklama

Warszawska giełda chce rozwijać rynek kontraktów terminowych na waluty

Notowane na giełdach walutowe instrumenty pochodne nie są skazane na niepowodzenie. Muszą się jednak zmagać z poważną konkurencją, jaką stanowi dla nich pozagiełdowy rynek forex. Czy mogą ją wygrać?

Publikacja: 14.12.2006 08:02

Pochodne na dolara amerykańskiego notowane są na warszawskiej giełdzie od września 1998 r. Mimo ponad 8-letniej historii rynek nie zdołał się rozwinąć. Nie wiedzie się także notowanym od maja 1999 r. kontraktom na kurs euro. Uruchomienie przez GPW programu partnerskiego, w którym główne skrzypce będą odgrywać banki, powinno istotnie zmienić sytuację. Giełdzie będzie jednak trudno ściągnąć na rynek wielu inwestorów zainteresowanych aktywnym handlem walutami. Cały czas z bogatszą ofertą będą mieć do czynienia na pozagiełdowym rynku forex. Nadzieję można, co najwyżej, wiązać z inwestorami, którzy już są obecni na rynku instrumentów pochodnych GPW. Kontrakty walutowe będą dla nich ciekawą alternatywą w okresach, gdy ceny akcji będą się poruszać w trendzie bocznym. Umożliwią też większą dywersyfikację portfela derywatów, który w przypadku zdecydowanej większości inwestorów z GPW wciąż składa się tylko z kontraktów na indeks

WIG20.

Trudno konkurować

z foreksem

W czasie, kiedy instrumenty walutowe "wegetowały" na warszawskiej giełdzie, coraz bardzie rozwijała się oferta firm foreksowych dla inwestorów indywidualnych. Powstało nawet kilka licencjonowanych domów maklerskich, działających na foreksie. Dla inwestorów oznacza to, że firmy te są w takim samym stopniu nadzorowane przez Komisję Nadzoru Finansowego, jak inne instytucje działające na giełdzie czy zarządzające aktywami. Nie bez znaczenia jest też fakt, że aktywa klientów licencjonowanych domów maklerskich działających na foreksie, podobnie jak osób inwestujących na GPW, są chronione przez system rekompensat (specjalny fundusz, z którego inwestorzy powinni otrzymać rekompensaty w przypadku, gdy dom maklerski upadnie).

Reklama
Reklama

Czy firmy foreksowe obawiają się większej konkurencji ze strony giełdy, po tym jak uruchomi ona program partnerski? - Szczegóły tej inicjatywy nie są nam jeszcze znane. Cenimy fakt że GPW chce reanimować ten segment rynku derywatów, ale niespecjalnie się tego obawiamy. Proszę pamiętać, że kontrakty walutowe na GPW są notowane od 1998 roku i do tej pory nie zrobiły kariery. Nie udało im się to nawet w okresie, kiedy obrót instrumentami na waluty na rynku pozagiełdowym nie był pod nadzorem Komisji Papierów Wartościowych i Giełd - mówi Robert Kosowski, szef marketingu X-Trade Brokers Dom Maklerski. Jego zdaniem, handel walutami zawsze był domeną rynku pozagiełdowego i tak pozostanie. - Oferowane na giełdzie pary walutowe - EUR/PLN i USD/PLN - nie należą do najbardziej poszukiwanych przez inwestorów. Także obrót w godzinach 9.00 - 16.30 nie jest tym, do czego przyzwyczajeni są inwestorzy z foreksu, gdzie handel odbywa się 24 godziny na dobę. Forex jest też bardzo płynnym rynkiem - wylicza Robert Kosowski.

Przykładem inne giełdy

O tym, że giełda ma szansę rozwinąć segment derywatów walutowych, świadczą światowe statystyki. W I połowie 2006 r. wolumen obrotów kontraktami na waluty na giełdach terminowych wyniósł 115,6 mln sztuk. Wprawdzie stanowił małą część wolumenu obrotów wszystkimi giełdowymi kontraktami terminowymi i opcjami, ale w porównaniu z analogicznym okresem 2005 r. wzrósł aż o 55 proc. Dla porównania, dynamika wzrostu wolumenu innych typów instrumentów pochodnych (na indeksy, akcje czy indeksy stóp procentowych) wyniosła około 25 proc. Przewagą rynków regulowanych (w tym warszawskiej giełdy) nad foreksem jest większa przejrzystość i bezpieczeństwo zawieranych transakcji. Wszystkie te transakcje przechodzą bowiem przez specjalne izby rozliczeniowe (w Polsce przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych), które eliminują ryzyko, że druga strona transakcji nie wywiąże się ze zobowiązań.Różnice między kontraktami

Najważniejszą różnicą pomiędzy kontraktami terminowymi na kurs EUR/PLN i USD/PLN a pozostałymi futures notowanymi na GPW jest jednostka notowania. W przypadku kontraktów na WIG20 jest to punkt indeksowy, a kurs kontraktu jest praktycznie taki sam, jak instrumentu bazowego. Podobnie jest w przypadku kontraktów na akcje. Tu kurs jest wyrażany w złotych za jedną akcję. Oznacza to na przykład, że w przypadku gdy cena akcji Telekomunikacji wynosi 24 zł, kurs kontraktu na akcje tej spółki powinien wynosić niewiele więcej. Gdy spółka wypłaca dywidendę, kurs kontraktu ma prawo spaść poniżej ceny akcji, ale także w tym przypad-ku różnice nie powinny być duże.

Kurs futures na waluty jest natomiast znacznie wyższy od rynkowego kursu wymiany. Kiedy np. USD/PLN znajduje się na poziomie 2,9 zł, to transakcje kontraktami na GPW będą zawierane po około 290 zł. Wynika to z faktu, że jednostka notowania została określona w standardzie tych instrumentów w złotych za 100 USD. Analogicznie jest w przypadku euro. Obie klasy kontraktów opiewają na 10 tys. euro lub dolarów. Oznacza to, że wartości tych instrumentów wynoszą obecnie około 38 tys. zł i 29 tys. zł. Pod tym względem są to jedne z największych kontraktów na GPW. Dzięki niskim poziomom depozytów zabezpieczających "płacimy" za nie natomiast mniej niż za pozostałe kontrakty. Aktualnie wstępny depozyt zabezpieczający wynosi dla pochodnych na kurs euro 2,8 proc. i 3,9 proc. na kurs dolara.

Kontrakty walutowe notowane na GPW mają inne terminy wygasania niż instrumenty indeksowe. W przypadku tych ostatnich w obrocie znajdują się cały czas trzy serie. Serie te wygasają kolejno w trzeci piątek marca, czerwca, września i grudnia (marcowy cykl kwartalny). Kontrakty walutowe natomiast wprowadzane są do obrotu tak, aby notowanych było pięć serii. Miesiące wykonania przypadają na trzy najbliższe miesiące kalendarzowe plus dwa kolejne z marcowego cyklu kwartalnego. Dzień wygaśnięcia to czwarty piątek miesiąca i - co jest w tym wypadku ważne - ostatni dzień obrotu przypada na sesję poprzedzającą dzień wygaśnięcia.

Reklama
Reklama

Kontrakt terminowy

Kontrakt terminowy to umowa kupna lub sprzedaży określonych aktywów w określonym terminie, po z góry ustalonej cenie. Jeżeli np. otworzyliśmy długą pozycję w kontrakcie na kurs EUR/PLN po 390 zł (jest to kurs za 100 euro), to zobowiązujemy się, że w momencie wygaśnięcia tego kontraktu kupimy 10 000 euro, płacąc za każde sto euro 390 zł (bez względu na rynkowy kurs EUR/PLN). Od kogo? Od tego inwestora, który był drugą stroną naszej transakcji. On z kolei zobowiązał się, że w dniu wygaśnięcia sprzeda nam 10 000 euro, po cenie 390 zł (za 100 euro).

Na wielu giełdach, w tym na GPW, zawarcie kontraktu na akcje, indeksy czy waluty nie wiąże się z koniecznością dostarczenia lub kupna walorów, na które instrument ten opiewa. Zamiast tego po wygaśnięciu kontraktów dokonywane są rozliczenia pieniężne, wynikające z różnicy pomiędzy kursem zawarcia transakcji a ostateczną ceną rozliczeniową danego instrumentu pochodnego, która z reguły jest równa cenie instrumentu bazowego w dniu wygaśnięcia.

Czy kupując (otwierając długą pozycję) lub sprzedając (otwierając krótką pozycję) kontrakt, jesteśmy jego posiadaczem aż do wygaśnięcia?

Niekoniecznie. Tak jak zawarliśmy kontrakt na giełdzie, tak i na giełdzie możemy od niego "odstąpić" przed terminem wygaśnięcia. Jeśli kupiliśmy kontrakt na euro, to teraz sprzedając taki sam instrument (zawieramy pozycję przeciwstawną) "pozbywamy" się naszego zobowiązania. I na odwrót, będąc posiadaczem krótkiej pozycji, aby ją zamknąć, wystarczy kupić tę samą serię kontraktu terminowego.

Słownik

Reklama
Reklama

Depozyt zabezpieczający - wyznaczana procentowo od wartości kontraktu terminowego kwota, którą inwestor będzie musiał "zapłacić" za otworzenie pozycji. Depozyty wynoszą zazwyczaj kilka lub kilkanaście procent, co oznacza, że za kontrakt wart kilkanaście tysięcy złotych inwestor musi zapłacić zaledwie kilkaset złotych lub kilka tysięcy złotych.

Można wyróżnić wstępny oraz właściwy depozyt

zabezpieczający. Właściwy wyznacza kwotę, jaką (w uproszczeniu) biuro, w którym mamy rachunek, będzie musiało przekazać do Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych po otworzeniu przez nas pozycji w kontrakcie terminowym. Jeżeli w wyniku niekorzystnych zmian notowań wartość wpłaconego zabezpieczenia (wstępny depozyt zabezpieczający) spadnie poniżej poziomu depozytu właściwego, to inwestor będzie zmuszony do dopłacenia pieniędzy. Depozyt wstępny określa kwotę, jaką musi posiadać inwestor, aby rozpocząć inwestycję na rynku terminowym. Jest on większy od właściwego o 40 proc.

Poziom depozytu jest tym wyższy, im wyższa jest zmienność notowań, a co za tym idzie - ryzyko inwestycyjne towarzyszące instrumentowi podstawowemu. Poziomy depozytów ustala i kontroluje Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. O aktualnych poziomach zabezpieczeń można się dowiedzieć w każdym biurze maklerskim i na stronie KDPW (www.kdpw.com.pl).

Działanie dźwigni finansowej

Reklama
Reklama

Dźwignia finansowa sprawia, że wartość zaangażowanych środków zmienia się o wiele szybciej, niż gdybyśmy kupili euro lub dolary (np. w banku lub kantorze). Dzieje się tak, gdyż zawierając kontrakt np. na 10 000 euro, nie płacimy za niego 39 tys. zł, tylko dzięki depozytom zabezpieczającym znacznie mniej (obecnie niecałe 1,1 tys. zł). Prześledźmy

to na przykładach.

Przykład A

Kurs euro wyrażony w złotych (EURO/PLN) wynosi na rynku międzybankowym 3,9 zł. Na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie podawany jest kurs za 100 euro,

czyli wynosi on około 390 zł. Inwestor kupuje taki kontrakt (otwiera długą pozycję)

Reklama
Reklama

po cenie 392 zł. Wartość kontraktu to 39 200 zł (3,92 zł x 10 000), a więc wstępny depozyt zabezpieczający wynosi 1098 zł (39 200 zł x 2,8 proc.). Po dwóch tygodniach kurs wymiany wzrasta do 4,05 zł za euro i inwestor postanawia zamknąć pozycję (sprzedać kontrakt). Przy kursie 4,05 wartość kontraktu wynosi 40 500 zł, więc zarobił 1300 zł {(4,05 zł - 3,92 zł) x 10 000}. Ponieważ początkowo wpłacił 1098 zł, stopa zwrotu z tej inwestycji wyniosła 118 proc. Gdyby natomiast zdecydował się na zakup 10 000 euro po 3,92 zł (np.

w banku) i sprzedał je po 4,05 zł, to stopa zwrotu wyniosłaby tylko 3,3 proc.

[{(4,05 - 3,92) x 10 000}/39 200 x 100 proc. = 3 proc.]. Zysk w złotych byłby wprawdzie taki sam (1300 zł), ale w przypadku kontraktów terminowych potrzebna jest znacznie

mniejsza kwota konieczna do rozpoczęcia inwestycji (1098 zł w stosunku

do 39 200 wymaganych przy zakupie waluty).

Reklama
Reklama

Przykład B

Inny inwestor w tym samym czasie spodziewał się umocnienia złotego, czyli tym samym spadku kursu euro wyrażonego w naszej walucie. Otworzył więc krótką pozycję - sprzedał kontrakt po 3,92 zł. Podobnie jak w poprzednim przykładzie wpłacił 1098 zł depozytu. Po dwóch tygodniach postanowił zamknąć krótką pozycję (kupić kontrakt), co udało mu się zrealizować po kursie 4,05 zł. Poniósł stratę w wysokości 1300 zł {(3,92 zł - 4,05 zł) x 10 000}, czyli 118 proc. zainwestowanej sumy (gdy notowania euro rosły i inwestor

ponosił straty, maklerzy wzywali go do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama