Ceny towarów i usług konsumpcyjnych były w listopadzie o 1,4 proc. wyższe niż przed rokiem - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To wynik lepszy od prognoz analityków. Ankietowani przez "Parkiet" ekonomiści spodziewali się, że wzrost cen wyniesie 1,5 proc.
Okazał się niższy ze względu na mniejszą, niż oczekiwano, skalę podwyżek cen żywności. W listopadzie roczny wzrost był taki sam, jak miesiąc wcześniej (wyniósł 2,2 proc., w skali miesiąca żywność podrożała o 0,2 proc.).
Nie sprawdziły się przewidywania mówiące, że w listopadzie roczny wzrost cen żywności pójdzie w górę, bo z indeksu "wypadnie" spadek cen z analogicznego okresu ub. r., wywołany rosyjskim embargiem na polskie mięso.
Na to, że wzrost cen - liczony w skali roku - jest niższy od dolnej granicy celu Rady Polityki Pieniężnej, miały również wpływ ceny paliw. Były o 7,1 proc. niższe niż rok wcześniej (w październiku roczny spadek wynosił jeszcze tylko 2,4 proc.).
Według ekonomistów, wczorajsze dane wskazują, że nie ma presji na wzrost cen. Potwierdza to m.in. fakt, że - uznawane za najbardziej podatne na zmiany popytu - ceny w kategorii "odzież i obuwie" znów poglębiły skalę spadku. W listopadzie towary z tej grupy były o 7,2 proc. tańsze niż rok wcześniej.