Duża wartość wyemitowanych w środę obligacji oraz spadek na rynkach bazowych mocno ostudziły zapał inwestorów. Wczorajsza sesja przebiegała dość spokojnie, a głównym wydarzeniem była publikacja danych inflacyjnych. Mimo że inwestorzy zostali mile zaskoczeni, reakcja rynku była bardzo ograniczona. Z jednej strony mamy bowiem wciąż odsuwającą się w czasie perspektywę podwyżek stóp przez RPP, bo jak przekonać "gołębią" większość do działania przy tak niskiej inflacji. Z drugiej strony, apetyt inwestorów został w środę zaspokojony, rentowność amerykańskich dziesięciolatek w ciągu dwu dni wzrosła o 12 pkt bazowych (przez dwa ostatnie tygodnie aż o 18 pkt bazowych), a niemieckich odpowiednio o 9 i 14 pb. Te wzrosty to efekt trochę lepszych danych ekonomicznych z USA, które z kolei chłodzą oczekiwania obniżki stóp przez Fed. Zakończenie wczorajszych notowań polskiego długu przyniosło więc wzrosty dochodowości dla obligacji z dłuższego końca krzywej, podczas gdy papiery dwuletnie i krótsze zachowały swoją wartość. Dziś o 14.00 publikacja danych o płacach. Jeśli nie będzie dużej niespodzianki, to oczekiwałbym, że rynek pozostanie stabilny, a obligacje z długim terminem wykupu będą bardziej zależne od rynków bazowych.