Październikowe wydatki związane z budownictwem wzrosły w Stanach Zjednoczonych o zaledwie 0,5 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem 2005 r. To najlepsze potwierdzenie kłopotów, jakie ten sektor przeżywa. Jeszcze na koniec 2005 r. tempo wzrostu wydatków przekraczało 10 proc. Liczba rozpoczętych nowych inwestycji mieszkaniowych spadła z blisko 2,3 mln w styczniu tego roku poniżej 1,5 mln w październiku.

Na wartość wydatków składają się kwoty przeznaczane na budownictwo mieszkaniowe, przemysłowe oraz środki na wydatki publiczne i nowe przedsięwzięcia. Te dane są pomocne przy ocenie wielkości inwestycji, a te składają się na wielkość PKB.

Sfera wydatków to nie jedyna, w której widoczne jest załamanie. Dotyczy również sprzedaży domów. W przypadku nowych domów przez rok nastąpił spadek z blisko 1,35 mln sztuk do prawie 1 mln. Jeśli chodzi o rynek wtórny to mamy zniżkę z 7,2 mln do 6,2 mln. Z punktu widzenia wpływu pogorszenia koniunktury na rynku nieruchomości na amerykańską gospodarkę kluczowe wydaje się jednak zachowanie cen. Zarówno w odniesieniu do rynku pierwotnego, jak i wtórnego sprzedaży domów można raczej mówić o wyhamowaniu wzrostu cen, a nie wyraźnym spadku. Można jednak założyć, że w kolejnych miesiącach właśnie zmiany cen domów będą najbardziej przykuwać uwagę przy publikacjach danych z amerykańskiego rynku nieruchomości. Ich ewentualna zniżka groziłaby osłabieniem wydatków konsumentów, co miałoby przełożenie na stan globalnej gospodarki.