Kazimierz Marcinkiewicz oczekiwał funkcji wicepremiera koordynującego gospodarkę, czyli chciał wejść w miejsce pani Zyty Gilowskiej. Ja takiej możliwości w tej chwili nie widzę. Po tym wszystkim, co zdarzyło się w ostatnim czasie i wobec tego, że prof. Gilowska ma ewidentne kompetencje w tej dziedzinie, taka zmiana byłaby zmianą całkowicie niemerytoryczną - powiedział wczoraj w radiowej "Jedynce" szef rządu Jarosław Kaczyński. Tym samym potwierdził, że minister finansów ma wciąż silną pozycję w gabinecie.

Pośrednio wskazał na to również K. Marcinkiewicz, który ogłosił na specjalnej konferencji prasowej, że nie wchodzi do rządu. Pytany, czy zmieni zdanie, jak Z. Gilowska zostanie prezesem banku centralnego, odpowiedział: - Podjąłem decyzję z pełną świadomością, co się dzieje i co się będzie dziać w przyszłości. Taka wypowiedź sugeruje, że obecna minister finansów pozostanie w resorcie na dłużej.

Dla ekonomistów to ważny sygnał. Powszechnie znane są poglądy Z. Gilowskiej dotyczące sposobów prowadzenia polityki fiskalnej. Rynki dobrze znają pomysł obniżenia składek rentowych w latach 2007-2008 o łącznie 6 pkt proc. Brak zmian w rządzie ułatwia więc przewidywanie zmian w podatkach i budżecie w przyszłości.

Na dodatek - jak już pisaliśmy - Z. Gilowska walczy o wzmocnienie swojej pozycji w rządzie J. Kaczyńskiego. Trwają negocjacje, jakie kompetencje może mieć reaktywowany Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. Wicepremier chce być przewodniczącą KERM i w ten sposób koordynować prace resortów gospodarki, rozwoju regionalnego, infrastruktury i skarbu państwa. - Pomysł jest dyskutowany, ale żadne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły - powiedział nam Jan Dziedziczak, rzecznik rządu.

Skąd opóźnienia? Okazuje się, że w Kancelarii Premiera powstanie wkrótce konkurencyjny zespół doradców ekonomicznych, którzy zajmą się m.in. odbiurokratyzowaniem gospodarki i reformą podatków. Jego przewodniczącym ma zostać Michał Krupiński, obecny wiceminister skarbu.