Zarówno produkcja przemysłowa w listopadzie jak i wzrost cen producentów były poniżej oczekiwań rynku, co teoretycznie zmniejszyło prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych w Polsce i wspierało krajowy rynek długu, przynajmniej na krótkim końcu krzywej rentowności. Jednak obligacje o dłuższych tenorach wydają się coraz cięższe, głównie za sprawą słabości rynków bazowych. To prowadzi do stopniowego wzrostu różnicy rentowności papierów o krótszych i długich terminach zapadalności. Dla obligacji 2- i 10-letnich (OK1208/DS1017) wynosi 63 pkt bazowe.
Wydaje mi się, że polskie obligacje są w tym momencie przewartościowane. Czas zastanowić się nad skróceniem duracji portfela. Efekt Tajlandii odbił się na razie niewielką czkawką na rynkach
wschodzących. To nie jest jeszcze powód do odwrotu globalnego kapitału, jednak na pewno sielanka na emerging markets została zakłócona.
Na koniec wtorkowej sesji rentowność 2-letniej
obligacji OK1208 była na poziomie 4,53 proc.,