Tempo spadku zostało wczoraj wyhamowane, ale na wykresie WIG20 zbudowana została druga z rzędu czarna świeca. Biorąc pod uwagę, że dzień wcześniej straciliśmy ponad 3 proc., a na zamknięcie sesji wtorkowej w USA mieliśmy kolejny rekord wszechczasów indeksu DJIA, zachowanie rynku oceniłbym jako słabe. Mniejsza dynamika zniżki wynikała przede wszystkim z ograniczenia podaży (obroty spadły poniżej 1 mld zł), a nie jakiejś zwiększonej aktywności popytu. Ta słabość nie niesie na razie za sobą większych wartości prognostycznych - wprawdzie trend na wykresie WIG20 zmienił się na spadkowy, ale tylko w krótkim terminie. Z drugiej strony, formację, którą widzimy obecnie na wykresie Victor Sperandeo nazywał 2B (pozorne wybicie ponad poprzednie maksimum lub minimum) i twierdził, że jest ona "warta parę groszy". Ale proszę pamiętać iż schemat ten być może nieźle działał w przeszłości, dodatkowo na internetowych listach dyskusyjnych pojawiają się czasem posty, których autorzy twierdzą, że Trader VIC zbankrutował. W każdym razie strategia gry pod fałszywe wybicie polegałaby na zajęciu krótkiej pozycji w momencie kiedy we wtorek notowania spadały poniżej szczytu z 7 grudnia i jednoczesne postawienie zlecenia ograniczającego straty na wysokości poniedziałkowego maksimum (3 429,8 pkt).

Tymczasem WIG20 pozostaje ponad ważnym średnioterminowym wsparciem, które na wysokości 3 230 pkt. wyznacz linia trendu, oparta na dołkach z 13 czerwca, 4 października, oraz 20 listopada. Część najbardziej agresywnych inwestorów już wczoraj zbliżenie do tej linii wykorzystało to zajmowania długich pozycji, zgodnie ze strategią przyłączania się do trendu w trakcie korekty. Trudno takiemu działaniu odmówić uzasadnienia, pamiętać tylko należy, że choć zmienność jest dość przeciętnie jak na tegoroczne standardy, to jednak wskaźnik ATR z 10 sesji osiągnął wczoraj najwyższą wartość od niemal trzech miesięcy.

Analogiczne wsparcie zostało już przełamane na wykresie MIDWIG, ale silne spadki indeksu średnich spółek są uzasadnione przynajmniej z kilku powodów. Trudno oczekiwać podobnego zachowania jak w przypadku DJ Stoxx50, który po bardzo zbliżonym sygnale zmiany trendu w ciągu dwóch tygodni odrobił całość strat.