Nieoczekiwanie to były premier Kazimierz Marcinkiewicz wysunął się wczoraj na czoło wyścigu o fotel prezesa PKO BP. Do tej pory za najbardziej prawdopodobnego kandydata na to stanowisko uznawany był Sławomir Skrzypek, który pełni teraz obowiązki prezesa PKO BP. Marcinkiewicz spotkał się wczoraj z premierem Jarosławem Kaczyńskim i - według nieoficjalnych informacji - miał go skutecznie przekonać do tego, że najlepiej nadaje się na stanowisko prezesa PKO BP. Jan Dziedziczak, rzecznik rządu, potwierdził w rozmowie z "Parkietem", że wczoraj doszło do spotkania premiera Jarosława Kaczyńskiego z jego poprzednikiem. Odmówił podania szczegółów.
O możliwości wejścia Marcinkiewicza do ścisłego kierownictwa państwowego banku (Skarb Państwa jest właścicielem 51,5 proc. akcji PKO BP) mówiło się od kilku dni. - Gdyby ktoś powiedział mi o takiej możliwości kilka miesięcy temu, traktowałbym to jako żart, bo on nie ma żadnego doświadczenia w bankowości. Teraz wydaje mi się to jednak zupełnie realne - komentuje jeden z menedżerów wyższego szczebla, pracujący w PKO BP. Zgodnie z prawem bankowym, żeby zostać prezesem banku, trzeba zyskać akceptację Komisji Nadzoru Bankowego. Aby ją uzyskać, trzeba mieć "doświadczenie zawodowe niezbędne do kierowania bankiem".
Nasi rozmówcy z Kancelarii Premiera przyznali, że zdają sobie sprawę z tego, że były premier nie ma doświadczenia w sektorze bankowym. Sposobem na poradzenie sobie z tym wymogiem ma być zgoda Jarosława Kaczyńskiego, by przez pewien czas Marcinkiewicz był tylko pełniącym obowiązki prezesa. Nasi informatorzy twierdzą, że nie dojdzie do przyśpieszonego posiedzenia rady nadzorczej. Marcinkiewicz będzie powołany do zarządu na "regularnym" posiedzeniu, w pierwszej połowie stycznia.