Przed świętami na naszym rynku działo się więcej niż można było się spodziewać. Przewagę miały negatywne informacje, w kilku przypadkach doszło do poważnych rozstrzygnięć. Chodzi przede wszystkim o ceny miedzi, które przełamaniem bariery 6,5 tys. USD za tonę wystały mocny sygnał sprzedaży. Również w przypadku segmentu średnich spółek
na warszawskim parkiecie możemy mówić o symptomach zapowiadających trwalsze pogorszenie notowań. MIDWIG odnotował największy spadek w fali zwyżkowej trwającej od połowy czerwca. Spadł poniżej górki z przełomu października i listopada, co potwierdziło pesymistyczną wymowę negatywnej dywergencji na MACD. Tak wyraźnego sygnału pogorszenia
koniunktury nie widać jeszcze
na wykresie WIG20. Indeks co prawda wrócił poniżej pokonanego w pierwszych dniach grudnia wiosennego szczytu, ale rozstrzygające o mocniejszym ruchu w dół będzie dopiero zejście poniżej szczytów położonych trochę ponad 3200 pkt.
Wyraźne wskazówki płyną także z amerykańskiego rynku obligacji. Rentowność 10-latek po pokonaniu 13 grudnia dołków z września i października przez kilka dni konsolidowała się, by w piątek pójść mocniej w górę i stworzyć szansę na kontynuację ruchu zwyżkowego. Obniżka dochodowości długoterminowych papierów skarbowych była jednym z kluczowych czynników napędzających od czerwca wzrost notowań akcji. Wobec tego,