Dziwne rzeczy działy się podczas pierwszej poświątecznej sesji z kursami akcji dwóch z trzech spółek kontrolowanych przez włoską grupę UniCredit. Mowa o Banku BPH oraz Banku Austria Creditanstalt. Akcje tego pierwszego banku wzrosły o 7,3 proc., do 944 zł, natomiast kurs BACA znalazł się na koniec dnia na poziomie 506 zł, czyli aż o 14,7proc. wyższym niż na porannym zamknięciu. Indeks największych spółek WIG20 wzrósł w środę "zaledwie" o 2,15 proc., a kurs trzeciej spółki z UniCredit notowanej na GPW - Pekao - nie zmienił się.
- Nie mamy żadnych informacji, które uzasadniałyby taką zmianę kursu naszych akcji - powiedziała ?Parkietowi" Małgorzata Dłubak, rzecznik BPH. Podobną informację uzyskaliśmy w dziale relacji inwestorskich tego banku. Aby wyjaśnić fenomen nagłego wzrostu BPH, musimy cofnąć się do piątkowej, ostatniej przed świętami, sesji GPW. Po dosyć monotonnej sesji w dogrywce jeden z inwestorów wystawił na sprzedaż pakiet prawie tysiąca akcji BPH z limitem 880 zł, czyli o ponad 50 zł niższym niż cena akcji BPH na koniec regularnego handlu w piątek. Efektem była natychmiastowa sprzedaż oferowanego pakietu przy jednoczesnym spadku kursu o 7,4 proc., aż do owych 880 zł.
- Mam nadzieję, że spadek na piątkowym zamknięciu to jedynie pomyłka, a nie próba manipulacji kursem BPH - mówi proszący o anonimowość jeden z giełdowych analityków. Takich wątpliwości nie ma z kolei Marta Jeżewska, analityk DI BRE. - Poniedziałkowy wzrost to odrabianie strat po niespodziewanym spadku w trakcie piątkowej dogrywki, który prawdopodobnie był efektem pomyłki jednego z inwestorów - twierdzi M. Jeżewska.
Analitykom natomiast trudniej wytłumaczyć gwałtowną zwyżkę kursu akcji Banku Austria. Tym bardziej że na rodzimym rynku spółki, czyli wiedeńskiej giełdzie, walory banku urosły wczoraj zaledwie o 0,17 proc., do 118,45 euro za walor. W tym samym czasie w Warszawie za akcje BACA płacono ponad 500 zł, czyli prawie 50 zł więcej niż nad Dunajem. Obroty akcjami tej spółki były jednak tradycyjnie niewielkie (nieco ponad 100 tys. zł), z arbitrażu więc skorzystało zapewne niewielu inwestorów.
Spokojnie, to tylko pomyłka