Wartość akcji i obligacji powinna spaść w I kwartale tego roku - prognozuje Paweł Bogusz, zarządzający aktywami OFE Bankowy. Jego zdaniem, korekta kursów akcji byłaby nawet pożądana, sytuacja na warszawskiej giełdzie zaczyna bo-wiem przypominać spekulacyjną bańkę.
W IV kwartale tego roku rynek podlegał znacznym wahaniom. Kursy spółek raz dynamicznie rosły (październik), innym razem spadały w szybkim tempie (w połowie grudnia). W tym miesiącu ceny akcji potrafiły zmieniać się o kilkanaście procent w ciągu dnia. - Rynkiem targają skrajne emocje, co nie jest najlepszą podstawą do długotrwałego, rozsądnego inwestowania - uważa P. Bogusz. Przewiduje, że napływ nowych środków do funduszy inwestycyjnych, który napędza wzrost cen akcji, powinien utrzymać się na dotychczasowym poziomie jeszcze w styczniu. Ostatnie miesiące są dla TFI szczególnie udane. W listopadzie padł rekord salda wpłat i umorzeń - do funduszy trafiło
3,8 mld zł. W poprzednich trzech miesiącach było to średnio prawie 1,6 mld zł. Apetytu TFI na akcje nie zaspokoiło
37 debiutujących w tym roku firm, dlatego wybór celów inwestycyjnych w coraz mniejszym stopniu opiera się na ocenie fundamentów spółek. W przyszłym roku także może zabraknąć dużych debiutów na GPW. Tymczasem P. Bogusz szacuje, że rynek mógłby wchłonąć jeszcze akcje o wartości 15-20 mld złotych.
Zdaniem zarządzającego OFE Bankowy, na początku przyszłego roku dojdzie też do obniżki cen na rynku obligacji. - Polskie papiery dłużne trochę oderwały się od rynków bazowych. Rentowność w Eurolandzie i w innych krajach rosła, a w Polsce - spadała. Nie wydaje się, żeby taka sytuacja mogła potrwać dłużej - mówi P. Bogusz.