Reklama

Euro zastąpi tolary

Publikacja: 30.12.2006 11:10

Słowenia jest pierwszym postkomunistycznym krajem, w którym będzie się płacić wspólną walutą - już od poniedziałku. W Europejskim Banku Centralnym kraj będzie reprezentował mianowany w piątek na drugą kadencję prezes Mitja Gaspari.

Polska nie spieszy się z wejściem do strefy euro. Nasze władze zastanawiają się, czy w ogóle warto starać się o miejsce w tym elitarnym klubie. - Mam wciąż wiele wątpliwości - mówił w tym tygodniu Lech Kaczyński włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera". - Jeśli euro się sprawdzi w innych krajach, zostanie wprowadzone również w Polsce w sposób naturalny. Jedynym znakiem zapytania jest termin - zaznaczył prezydent.

Po akcesji Słowenii prawdopodobnie przynajmniej przez dwa lata strefa euro się powiększy. - Trudno jest rozwijającym się krajom regionu, których gospodarki wciąż przechodzą proces transformacji, spełniać warunki stawiane przez traktat z Maastricht - mówi Christoph Rosenberg, cytowany przez Bloomberga dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego ds. Europy Środkowej i krajów bałtyckich. - Kryteria były dobre, ale w 1992 r., kiedy powstawały - dodaje.

Szanse na reformę są jednak nikłe. - Nie będziemy zmieniać zasad. Musimy trzymać się reguł narzuconych przez traktat - zastrzegł dwa tygodnie temu Jean-Claude Trichet, prezes Europejskiego Banku Centralnego.

Niezależnie od tego, czy warunki akcesji do strefy euro są dobre, czy złe, wszystkie państwa, które tak jak Polska weszły do Wspólnoty w 2004 r., oraz Rumunia i Bułgaria, które staną się członkami Unii już pierwszego stycznia, będą musiały w przyszłości zrezygnować z narodowych walut. Takie warunki narzucają im narodowe traktaty akcesyjne. Pieniądze mają być wymieniane w momencie, gdy kraj spełni kryteria z Maastricht.

Reklama
Reklama

Robert Fico, premier Słowacji, którego partia wygrała w tym roku wybory parlamentarne, mówił wkrótce po zwycięstwie, że "kraj przyjmie euro tylko wtedy, gdy rząd uzna, że społeczeństwo na tym nie straci". Po paru miesiącach porzucił swoje wątpliwości i stał się największym w naszym regionie orędownikiem przyjęcia wspólnej waluty. Ekonomiści twierdzą, że Słowacja ma duże szanse wymienić pieniądze już w 2009 r. - tak jak planuje Fico. Raczej żaden inny kraj Europy Środkowo-Wschodniej nie wejdzie do strefy euro szybciej niż nasi południowi sąsiedzi.

Największe problemy z rosnącą inflacją, która zgodnie z kryteriami konwergencji nie może przekraczać o więcej niż 1,5 pkt proc. średniej trzech krajów Unii o najniższym jej wskaźników, będą mieć Węgry. - Na początku przyszłego roku inflacja może podskoczyć nawet do 7-8 proc. Potem powinna spaść do 6 proc. - mówi Zsigmond Jarai, prezes banku centralnego w Budapeszcie. Kraj będzie też miał spore problemy ze zmniejszeniem deficytu budżetowego do wymaganego przez Wspólnotę poziomu 3 proc., bo ten w tym roku wyniesie prawdopodobnie ok. 10 proc. PKB.

Bloomberg, cTK, see-news.com

Kolejka

do strefy euro

2009

Reklama
Reklama

Zdaniem ekspertów, Słowacja może stać się członkiem unii monetarnej już za dwa lata. Dla Estonii to też realny termin, choć problemem jest inflacja.

2010

W 2010 r. lewy na euro może wymienić Bułgaria. Łotwa i Litwa, które liczyły, że zdążą z akcesją w 2008 r., wejdą do strefy najszybciej dwa lata później.

2012-2014

Chorwacja, która planuje stać się członkiem Unii Europejskiej w tej dekadzie, chciałaby przyjąć euro już w 2012 r. Czechy mają nadzieję zdążyć w 2013 r. W ostatniej turze do strefy mogą wejść Polska, Węgry i Rumunia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama