Proces zatwierdzenia gigantycznej fuzji dwóch amerykańskich telekomów AT&T i BellSouth może już wkrótce dobiec końca. AT&T zaproponował całą serię ustępstw, które powinny zadowolić federalne władze regulacyjne.
Formalna decyzja władz federalnych dotycząca największej fuzji w historii telekomunikacji w USA może zostać ogłoszona jeszcze w tym roku, ponieważ członkowie Federalnej Komisji Komunikacji (Federal Communications Commission - FCC) mogą oddać głosy drogą komputerową.
W przesłanym do FCC 19-stronicowym dokumencie władze AT&T poszły na ustępstwa, których domagały się przede wszystkim organizacje konsumenckie oraz firmy internetowe. Najwięcej kontrowersji dotyczyło przestrzegania zasady "neutralności" sieci. Łączące się telekomy zobowiązały się do równego traktowania wszystkich internetowych danych przepływających przez ich łącza. Połączone spółki będą obsługiwać około 11,5 miliona klientów z dostępem do szybkiego internetu.
Innym ustępstwem było zobowiązanie do ustalenia maksymalnego limitu opłat pobieranych od klientów instytucjonalnych za używanie najbardziej obciążonych łączy. Związki zawodowe wymusiły też na AT&T przywrócenie w spółce około 3000 miejsc pracy wyłączonych kilka lat temu przez BellSouth dzięki outsourcingowi.
Do zatwierdzenia fuzji szacowanej na 85 miliardów dolarów przez FCC mogło dojść już wcześniej, ale z głosowania w pięcioosobowym gremium wyłączył się jeden z republikańskich członków komisji Robert McDowell, powołując się na konflikt interesów. W rezultacie telekomy musiały uwzględnić żądania przedstawione przez demokratycznych członków FCC - Michaela Coppsa oraz Jonathana Adelsteina. (W normalnych głosowaniach republikanie dysponują w komisji większością 3: 2.). Ostateczne porozumienie osiągnięto po tygodniowej rundzie intensywnych negocjacji.