Konflikt akcjonariuszy, trudności z realizacją nowej strategii i zagrożona prognoza wyników spowodowały, że rynkowa wycena Eurofaktora, po dwóch latach obecności na GPW, jest niemal o jedną trzecią niższa od jego wartości księgowej.
- Stosunkowo mała spółka z nieuregulowaną przeszłością próbuje robić wiele innowacyjnych rzeczy jednocześnie. Pytanie, czy to zadanie jej nie przerasta? - zastanawia się Andrzej Powierża, szef działu analiz DM PKO BP.
Eurofaktor zajmujący się faktoringiem elektrowni i dużych spółek okołogórniczych, w kwietniu 2006 r. zmienił strategię działania. W poszukiwaniu wyższych marż zaoferował faktoring również małym i średnim firmom oraz usługi finansowe klientom indywidualnym - na początek pożyczkę gotówkową pod zastaw samochodu. Efekty nowej strategii miały być widoczne na koniec ubiegłego roku. Jednak mimo dobrej koniunktury na rynku finansowym nie do końca się to udaje.
Zaangażowanie w umowy faktoringowe dla małych i średnich firm nie osiągnie planowanych 15 mln zł. Portfel pożyczek gotówkowych zamiast prognozowanych 37 mln zł (później spółka mówiła o kilkunastu milionach złotych) ostatecznie ma wynieść około 5 mln zł. - Szwankuje współpraca z pośrednikiem finansowym, firmą CLS, która ma wyłączność na oferowanie pożyczki - tłumaczył na ostatniej konferencji Tomasz Tomaszewski, sprawujący od września funkcję prezesa spółki. Zdaniem szefa CLS Mariusza Zysika, głównymi problemami są opóźnienie, z jakim została zaoferowana pożyczka, oraz wciąż stosunkowo niewielki zasięg sprzedaży. Nie jest też pewne, czy zaangażowanie spółki w faktoring i finansowanie dużych firm sięgnie zakładanych 230 mln zł. Eurofaktor podpisał np. mniej, niż oczekiwał, umów na pomostowe finansowanie projektów deweloperskich, które mają trudności z uzyskaniem kredytu bezpośrednio z banków. Ich wartość osiagnęła 20 mln zł zamiast 100 mln zł, i to nie z powodu braku chętnych, lecz ze względu na przeciągające się rozmowy z bankami.
W efekcie prognoza zysku netto - 3,18 mln zł - po trzech kwartałach została zrealizowana w niecałych 50 proc. Tymczasem już wysokość zaplanowanego zysku mogła rozczarować inwestorów, bowiem w 2005 r. spółka wypracowała 5,6 mln zł.