Wskazaniem S. Skrzypka jako kandydata na prezesa NBP jestem wstrząśnięty, choć nie zmieszany. Z CV kandydata jasno wynika, że nie ma on żadnego przygotowania z zakresu polityki pieniężnej ani też nie będzie żadnym autorytetem w sprawach makroekonomii. Ekonomiści uspokajają, że prezes NBP ma tylko jeden głos (decydujący w przypadku równego podziału głosów) w RPP, ale zapominają przy tym, że wypowiedzi prezesa NBP są bardzo istotnym narzędziem polityki monetarnej mogącym w znaczący sposób wpływać choćby na oczekiwania inflacyjne. Pozbawienie NBP tak cennego narzędzia może doprowadzić do sytuacji, że kompletnie wbrew założeniem braci Kaczyńskich, RPP będzie z czasem zmuszona gwałtowniej i szybciej podnosić stopy procentowe, nawet jeśli prezes będzie przeciw temu głośno protestować, sabotując dotychczasową politykę zwalczania inflacji.
Jakikolwiek brak merytorycznego przygotowania do prowadzenia dyskusji zarówno na forum publicznym, jak i nawet na zamkniętych posiedzeniach RPP powoduje, że jednymi przesłankami do mianowania tego kandydata była dotychczasowa lojalność wobec urzędującego prezydenta, a co za tym idzie domniemany brak niezależności po objęciu funkcji prezesa NBP. Kandydatury stricte politycznej zapewne większość uczestników rynku oczekiwała. Ale chyba mało kto sądził, że będzie ona tak słaba merytorycznie i tak bezczelna w znanej politycznej kwestii TKM.
Jak wyglądałaby wczorajsza sesja, gdyby nie kontrowersyjna nominacja? Gdybać bardzo nie lubię, ale tym razem skłonny jestem powiedzieć, że niewiele by się różniła. W przypadku rynku walutowego słabość złotówki była głównie pochodną wyraźnego pogorszenia nastrojów na rynkach wschodzących. Z kolei motorem giełdowych spadków była środowa sesja w USA, w czasie której silnie przeceniono surowce, a rozczarowujące FOMC Minutes (słaby wzrost gospodarczy przy zagrożeniu inflacją) zawróciły wszystkie indeksy. Nawet najwybitniejszy kandydat do NBP nie mógł zatrzymać spadku na GPW, a jedynie mógł go ograniczyć. Warto jednak podkreślić, że zarówno przecena, jak i aktywność inwestorów skoncentrowała się na spółkach surowcowych. Szeroki rynek, jak na tak silny niedźwiedzi impuls, zachował się przyzwoicie. Tak samo, jak po wtorkowym wzroście zalecałem ostrożność, tak i teraz nie oczekiwałbym kontynuacji tego ruchu.