Już niedługo wiele firm będzie chciało podpisać z Ministerstwem Finansów umowy o tzw. uprzednim porozumieniu cenowym. Dzięki nim przedsiębiorcy mogą mieć pewność, że fiskus nie zakwestionuje metod rozliczania kosztów, stosowanych przy transakcjach ze spółkami zależnymi. Jeżeli organy skarbowe podważają sposób wyliczenia wartości towarów lub usług, przedsiębiorstwo musi najczęściej dopłacić należny podatek. W wielu przypadkach chodzi o duże sumy.
W zakończonym tygodniu o zawarciu pierwszej takiej umowy z resortem poinformował producent cementu i kruszyw - spółka Górażdże Cement. - W naszym przypadku regularnie sprzedajemy jeden z półproduktów naszej spółce zależnej. Problem w tym, że nikt oprócz nas nie handluje nim na rynku. Dlatego istniało duże ryzyko, że fiskus może zakwestionować sposób rozliczania przez nas transakcji - tłumaczy Jacek Kwaśniak, członek zarządu i dyrektor finansowy spółki. - Dzięki podpisanej umowie zminimalizowaliśmy tą niepewność - dodaje.
W przypadku Górażdże fiskus zgodził się, że przez trzy lata nie będzie podważał cen transakcyjnych, jeśli będą kalkulowane zgodnie z ustaloną w porozumieniu metodologią, zakładającą określoną rentowność spółki-matki (koszty produkcji powiększane będą o stałą marżę i tak określona cena wykazywana będzie w księgach).
Przepisy o uprzednim porozumieniu cenowym wpisane zostały do ordynacji podatkowej na początku 2006 r. W najprostszych przypadkach ministerstwo ma na rozpatrzenie wniosku 6 miesięcy. W bardziej skomplikowanych - gdzie w grę wchodzą transakcje międzynarodowe - nawet 18 miesięcy. Dlatego też należy się spodziewać, że MF stopniowo będzie podpisywać kolejne umowy z przedsiębiorcami. Wnioski, zawierające m.in. dane finansowe spółki oraz opis transakcji, jakie mają podlegać porozumieniu cenowemu, złożyło w resorcie co najmniej kilkanaście podmiotów.
Doradcy podatkowi twierdzą, że mimo wysokich opłat za rozpatrzenie podań (od 50 do 200 tys. zł), porozumienie z fiskusem może się opłacać. - W prawie podatkowym mamy pięć metod kalkulacji cen transferowych. Ograny skarbowe często kwestionują wybór firmy, i dobierają taką metodę, by uzyskać jak największe wpływy podatkowe. Wcześniejsza umowa z resortem pozwalająca na uniknięcie niepewności i opłaca się nawet w przypadku jednorazowej transakcji - tłumaczy Aneta Błażejewska-Gaczyńska, menedżer w Ernst&Young, firmie, która doradzała Górażdże w negocjacjach z resortem.