Wciąż na rynkach akcji na świecie jest bardzo spokojnie w porównaniu z tym, co dzieje się z walutami, cenami towarów czy obligacji. Euro kontynuowało w stosunku do dolara mocny spadek. Przez trzy dni straciło blisko 3 centy. Wczoraj spadło poniżej grudniowego dołka. Rentow-
ność 10-letnich obligacji w USA kontynuowała trwające od kilku dni znaczne wahania. W piątek podskoczyła o prawie 6 pkt bazowych i zbliżyła się do grudniowej górki. Jej przebicie będzie zapowiadać dalszy wzrost, co stanie się złym sygnałem dla giełdy. Po ostrej wyprzedaży trochę odbiły się ceny towarów, ale nie był to ruch uprawniający do oczekiwania na nadejście lepszych czasów.
W tej sytuacji utrzymująca się stabilizacja S&P 500 jest zastanawiająca. Skoro są przyczyny, dla których tak mocno reagują inne rynki, to powinny one też silniej oddziaływać na koniunkturę giełdową. Wspólnym mianownikiem zmian cen dolara, obligacji i towarów jest stopniowy powrót obaw inflacyjnych i w konsekwencji kolejne odsunięcie się w czasie obniżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Nie do końca jest jasne, w jakim stopniu ma to uwarunkowania historyczne (trwa jeszcze proces przenoszenia wyższych kosztów przedsiębiorstw na odbiorców, a dotychczasowe podwyżki stóp jeszcze nie w pełni dały o sobie znać w gospodarce), a w jakim obecne czy też przyszłe (spowolnienie gospodarcze ma wciąż dość ograniczony charakter, więc presja inflacyjna nadal się utrzymuje). Ten drugi wariant jest bardziej korzystny dla rynków akcji.
Jednym z najważniejszych motorów trwającego od połowy czerwca 2006 r. wzrostu S&P 500 była silna zniżka rentowności obligacji. Poprawiła ona atrakcyjność wycen akcji w relacji do papierów dłużnych. Zneutralizowało to negatywny wpływ oczekiwanego osłabienia tempa wzrostu zysków przedsiębiorstw. Jeśli jednak zmaterializują się przewidywania wzrostu dochodowości, to zacznie to źle wpływać na kursy akcji. Wobec tego istnieje duża obawa, że mamy obecnie do czynienia z kumulacją negatywnych czynników, które mogą o sobie dać niedługo znać ze zdwojoną siłą.