Reklama

Wykorzystajmy wreszcie fachowość polityków

Co jak co, ale poziom PR wśród części naszych polityków podniósł się w ostatnich latach w stopniu wzbudzającym uznanie

Publikacja: 10.01.2007 08:58

Głośno i powszechnie dyskutuje się ostatnio na temat kompetencji zawodowych przy okazji dwóch nominacji na poważne stanowiska w sektorze finansowym. Gdy zastanawiano się nad dalszą karierą zawodową Pierwszego Bezrobotnego IV RP dosyć szybko pojawił się pomysł, aby został szefem jednej z wielkich spółek z dużym udziałem Skarbu Państwa. Traf chciał, że wybrano PKO BP. A stanowisko prezesa banku jest w Polsce obsadzane według znacznie ostrzejszych regulacji niż inne eksponowane posady. Paradoksalnie prezes NBP nie podlega aż tak ostrym restrykcjom formalnym, jak szef banku komercyjnego. Opozycja nie pozostawia suchej nitki na tych kandydaturach, ale i środowisko rynku finansowego przyjmuje je bardzo wstrzemięźliwie.

Obaj panowie, Marcinkiewicz i Skrzypek, nie mogą wykazać się odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym, jakie zwykle mają kandydaci na te stanowiska. Uzasadnia się więc te kandydatury dużym potencjałem i ogólnie wysoką kompetencją w zarządzaniu. Nie jest to sytuacja nowa. Powtarza się niemal w każdej konstelacji politycznej. Ale czy właśnie w takim, dalekim od standardów, stylu musimy wprowadzać polityków i osoby z nimi związane do świata gospodarki? Czy nie można dać szans "Staszkowi spróbowania sił w biznesie", tak aby znacząco zwiększyć szanse powodzenia tej operacji? Można to zrobić inaczej. W jakiej dziedzinie politycy są rzeczywistymi fachowcami? Skuteczni politycy, oczywiście. W kształtowaniu własnego wizerunku, w relacjach z wyborcami, w wywoływaniu pozytywnych skojarzeń z własną osobą. Czyli w dziedzinie nazywanej krótko PR. Dlaczego więc nie stworzyć politykom możliwości wykazania się na polu ekonomicznym w dziedzinie, na której doskonale znają się i odnoszą sukcesy.

Stwórzmy więc spółkę Skarbu Państwa, która będzie agencją PR. Niech to będzie spółka o stosunkowo dużym kapitale zakładowym, aby miała odpowiedni prestiż w świecie biznesu. Zupełnie naturalnym źródłem fachowców do tego przedsięwzięcia byliby bezrobotni politycy odsunięci, po przegranych wyborach, od eksponowanych stanowisk w administracji publicznej. Oczywiście, wymagałoby to odpowiednich zapisów statutowych, aby i ta spółka nie stała się kolejnym łupem politycznych zwycięzców. Ale lista korzyści wynikających z takiego rozwiązania warta jest takiego trudu i pieniędzy pochodzących z naszych podatków.

Odsunęlibyśmy polityków od zarządzania innymi spółkami, np. giełdowymi. Kolejna zaleta - w tym inkubatorze biznesu politycy mogliby poznać realia życia gospodarczego. Dowiedzieliby się, jaka jest zależność zysku firmy i wysokości świadczeń na rzecz pracowników. Co to są nożyce płacowe. Zorientowaliby się, jakie skutki daje zabieranie ze spółki niemal całego zysku w momencie, gdy potrzebny jest kapitał na inwestycje. Mogliby wreszcie odczuć bezpośrednio, co to znaczy niewydolność wymiaru sprawiedliwości. Zrozumieliby, że biznes nie może opierać się na wierze w omnipotencję państwa, które w razie potrzeby przyjdzie z pomocą branżom "ważnym społecznie". Odczuliby, że najistotniejsza jest przewidywalność warunków prowadzenia działalności gospodarczej.

Te korzyści można by jeszcze długo mnożyć, ale nie można zapomnieć o jednej, szczególnej. Politycy (a może część z nich) po takiej szkole biznesu naprawdę mogliby powiedzieć, że mają kwalifikacje do zarządzania majątkiem Skarbu Państwa, czyli naszym wspólnym. Oczywiście, pod warunkiem sukcesu firmy, którą by zarządzali. Jednak ja w ten sukces wierzę, bo co jak co, ale poziom PR wśród części naszych polityków podniósł się w ostatnich latach w stopniu wzbudzającym uznanie. Wykorzystajmy więc ich rzeczywiste kompetencje.

Reklama
Reklama

GŁÓWNY EKONOMISTA NOBLE BANKU

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama