Zarząd Intersportu szacuje, że w ubiegłym roku uzyskał 105,2 mln zł przychodów ze sprzedaży. Spółka handlująca odzieżą i sprzętem sportowym nie podawała prognoz. Zrobił to jednak Dom Maklerski Penetrator przy okazji ubiegłorocznej emisji akcji (był oferującym papiery Intersportu). Broker prognozował, że giełdowa spółka w 2006 r. będzie miała ponad 115 mln zł przychodów ze sprzedaży. Zarząd Intersportu utożsamiał się z tą wartością.
Mniejsza sprzedaż firmy przełoży się także na wynik netto. - Będzie on wprawdzie lepszy niż w 2005 r. (2,5 mln zł - przyp. red.), ale gorszy od oczekiwanego - mówi Artur Mikołajko, prezes Intersportu. DM Penetrator prognozował, że krakowska firma w 2006 r. zarobi na czysto ponad 4,8 mln zł.
Słabsze wyniki od oczekiwanych spółka tłumaczy przede wszystkim przesunięciem terminów otwarć dwóch centrów handlowych. Łódzka Manufaktura miała ruszyć na początku ubiegłego roku, a udało się dopiero w maju. Planowany termin uruchomienia warszawskich Złotych Tarasów - listopad 2006 r. - nie został dotrzymany. Teraz przewiduje się, że otwarcie nastąpi w pierwszej połowie lutego. W obu centrach handlowych spółka ma sklepy.
Intersport dopiero buduje własną sieć salonów firmowych. Dlatego każdy nowo otwierany punkt ma istotny wpływ na osiągane wyniki. Salon w warszawskich Złotych Tarasach będzie miał prawie 1,1 tys. mkw., czyli prawie 10 proc. obecnej łącznej powierzchni wszystkich sklepów. W tym roku firma zamierza otworzyć co najmniej 7 kolejnych punktów (teraz ma 13). Do końca 2008 r. chce ich mieć minimum 22.
Intersportowi przeszkadza również ciepła zima. Prezes A. Mikołajko twierdzi wprawdzie, że dzięki atrakcyjnej ofercie, sprzęt narciarski i snowboardowy sprzedaje się dobrze (zapewnia on około 27 proc. przychodów ze sprzedaży). Gorzej jednak sytuacja wygląda w przypadku odzieży. - Przy wysokich temperaturach klienci mniej interesują się kurtkami czy ciepłymi czapkami - uważa prezes. Sprzedaż spółki jest sezonowa, przy czym najważniejszy jest I i IV kwartał roku.