Po tym, jak w nocy z niedzieli na poniedziałek stanął transport rosyjskiej ropy naftowej przez rurociąg "Przyjaźń", z możliwości wystąpienia o uwolnienie strategicznych rezerw ropy naftowej skorzystał tylko Orlen. We wtorek minister gospodarki zezwolił na obniżenie tworzonych i utrzymywanych przez spółkę zapasów obowiązkowych surowca (o najwyżej 200 tys. ton). Jednocześnie nałożył na płocki koncern obowiązek odtworzenia poprzedniego stanu rezerw w ciągu 45 dni od wznowienia dostaw ropy naftowej rurociągiem "Przyjaźń". Grupa Lotos postanowiła natomiast, że nie skorzysta na razie z możliwości użycia strategicznych zapasów surowca.
Oba koncerny rozpoczęły za to rozmowy z potencjalnymi dostawcami ropy naftowej, która - w razie gdyby rurociąg "Przyjaźń" miał dłużej nie przesyłać surowca - miałaby trafić do rafinerii w Gdańsku i w Płocku przez Naftoport. Jak wyjaśnił nam rzecznik prasowy Grupy Lotos Marcin Zachowicz, jego spółka zdecydowała, że takie rozwiązanie w powstałej sytuacji będzie dla niej lepsze.
Do Primorska w dwa dni
Z informacji "Parkietu" wynika, że Orlen nawiązał rozmowy przede wszystkim z rosyjskimi pośrednikami w handlu ropą. Gdyby doszło do zawarcia tzw. umów spotowych (kontraktów, które są realizowane natychmiastowo), surowiec mógłby być wysyłany do Gdańska tankowcami z portu w rosyjskim Priomorsku. Transporty trafiałyby do Polski bardzo szybko, bo zaledwie w ciągu dwóch dni (jeden dzień załadunku i jeden dzień prodróży po Morzu Bałtyckim).
Rozmowy z J&S?