Nadwyżka Chin w handlu zagranicznym wzrosła w zeszłym roku aż o 74 proc., do rekordowych 177,5 mld USD. Przesądziły o tym doskonałe wyniki eksportu, który zwiększył się o 27 proc., przy wzroście importu o 20 proc. Od 2001 roku, kiedy Chiny przystąpiły do Światowej Organizacji Handlu, ich nadwyżka zwiększyła się prawie ośmiokrotnie.
Rezerwa dewizowa Chin przekroczyła w ub.r. bilion dolarów i jest największa na świecie. Olbrzymia nadwyżka oznacza też niepohamowany napływ gotówki na chiński rynek, co niweczy starania rządu o schłodzenie inwestycyjnego boomu. Coraz częściej ekonomiści ostrzegają przed budowaniem tam niepotrzebnych fabryk i nadmiernym pompowaniem cen nieruchomości.
Chiński bank centralny w miniony piątek po raz czwarty w ciągu siedmiu miesięcy nakazał bankom komercyjnym podniesienie rezerw, co ma zmniejszyć podaż pieniądza. Dwa razy też podniesiono w ub.r. stopy procentowe, a kurs juana do dolara umocnił się o 6 proc.
Zdaniem amerykańskich polityków i biznesmenów, to wciąż za mało. Sekretarz skarbu Henry Paulson i szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke w czasie grudniowych wizyt w Pekinie apelowali do gospodarzy o zdecydowane zmniejszenie kontroli nad kursem waluty, bo tylko w ten sposób można zlikwidować niesłychaną nierównowagę w handlu Chin ze światem. W obrotach z USA jest ona szczególnie widoczna. Według chińskich danych, amerykański deficyt w ciągu pierwszych 11 miesięcy ub.r. wyniósł 130,8 mld USD, a według amerykańskich aż 213 mld USD.
Bilans handlowy USA w listopadzie niespodziewanie poprawił się, i to już po raz trzeci z rzędu. Eksport wzrósł o 0,9 proc., import o 0,3 proc. i w rezultacie deficyt skurczył się o 1 proc., do 58,2 mld USD. Był zatem najmniejszy od lipca 2005 r.