Bytom, na wczorajszym spotkaniu z inwestorami, podtrzymał plany uzyskania w 2009 r. przychodów na poziomie 180 mln zł, przy 10-proc. rentowności netto. Przedstawiciele spółki twierdzą, że są to ambitne szacunki, ale możliwe do zrealizowania. Przy sporządzeniu prognozy producent garniturów założył pozytywne dla siebie rozstrzygnięcie sporu z firmą Inwestycje II, dotyczącego niedoszłej w 2005 r. konwersji wierzytelności na akcje.
Spór w końcowej fazie
Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie nakazał giełdowej spółce zapłatę 7,4 mln zł odszkodowania. Bytom złożył skargę, która została oddalona przez sąd powszechny. Nadal jednak utrzymane jest w mocy wstrzymanie wykonalności wyroku sądu arbitrażowego. - Stoimy na stanowisku, że odszkodowanie jest niczym nieuzasadnione i nienależne - mówi Tomasz Sarapata, prezes Bytomia. Giełdowa spółka zamierza apelować do sądu wyższej instancji.
O tym, że odszkodowanie się należy, przekonany jest natomiast Zbigniew Opach, współwłaściciel Inwestycji II. - Wystąpiliśmy do sądu o cofnięcie wstrzymania klauzuli wykonalności. Jeśli spółka nam nie zapłaci, dokonamy egzekucji komorniczej - twierdzi Z. Opach. Jego zdaniem, decyzji sądu w tej sprawie można spodziewać się w najbliższych dniach.
Do konwersji wierzytelności na akcje nie doszło ze względu na rozbieżności w kwestii ustalenia ceny emisyjnej. Z. Opach twierdzi, że Bytom zobowiązał się do sprzedaży papierów po 10 złotych. T. Sarapata mówi, że nigdy o takiej cenie nie było mowy, a walory wyceniał wówczas na 15 zł.