Potwierdziły się wczorajsze informacje "Parkietu". Związki zawodowe energetyki opublikowały swoje stanowisko wobec działań rządu. Grożąc strajkiem, domagają się wycofania z sądu rejestrowego wniosku o podwyższenie kapitału spółki PGE Energia. Dlaczego ten dokument jest tak ważny dla związkowców? Oznacza on pierwszy krok w budowie Polskiej Grupy Energetycznej.
Związkowcy zostali wcześniej zapewnieni, że przekształcenia nie rozpoczną się bez uzgodnień z nimi. Stało się jednak inaczej. W pierwszych dniach stycznia pracownicy ośmiu spółek dystrybucyjnych Ściany Wschodniej i ZEDO dowiedzieli się, że 29 grudnia 2006 r. udziały w ich spółkach znalazły się w PGE Energia.
O co oskarżają rząd
Zdaniem związkowców, rząd wykazał się arogancją i złamał wcześniejsze porozumienia. W tej sytuacji pracownicy obawiają się, co będzie z akcjami przysługującymi im w myśl ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji. Pewne jest to, że sięgające 15 procent udziały do nich trafią. Rzecz jednak w tym, że będą to akcje spółek parterowych. Nie istnieje żadna pisemna gwarancja, że później zostaną one skonwertowane na udziały w budowanej właśnie PGE. Dlatego związkowcy domagają się "odkręcenia" konsolidacji i przyjęcia specjalnej ustawy, która określi zasady przekształceń. Ale to nie wszystko. Energetycy chcą też odwołania ministrów odpowiedzialnych za realizację rządowego programu dla branży. Chodzi o wiceministra gospodarki Tomasza Wilczaka i skarbu - Michała Krupińskiego. Z nieoficjalnych informacji, do których udało nam się dotrzeć, wynika, że dymisja tego pierwszego jest przesądzona.
Strajk to jeszcze mało