Co najmniej na przeszło 6,3 mln można szacować liczbę kart kredytowych na koniec 2006 r. - wynika z zebranych przez nas danych. Bankom w ich sprzedaży bardzo pomógł przedświąteczny szał zakupów, w samym IV kwartale do portfeli Polaków trafiło około 700 tys. nowych kart, podczas gdy kwartał wcześniej około 400 tys.
Ale nie wszyscy nowi posiadacze karty kredytowej mają ją dlatego, że akurat chcieli kartą zapłacić za gwiazdkowe prezenty. W wielu przypadkach otrzymali kartę przy okazji brania pożyczki gotówkowej czy też zakupów na raty. Banki obdarowują kartami także biorących kredyty hipoteczne. - Taki sposób poszukiwania klientów na karty kredytowe w minionym roku bardzo się nasilił - mówi Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl. - Szacuję, że obecnie połowa kredytówek to karty wydane we współpracy z sieciami handlowymi i dołączane do kredytów - dodaje.
Otrzymywane w ten sposób karty nie są, niestety, często używane. Jak wynika z danych NBP po III kwartale ub.r., mimo że co czwarta spośród wydawanych to karta kredytowa, liczba dokonywanych nimi transakcji przekraczała zaledwie 11 proc. operacji "plastikami".
PKO BP znów pierwszy
Właśnie m.in. dzięki dołączaniu kart kredytowych do pożyczki i uproszczeniu procedur wydawania "plastików" oszałamiający wynik sprzedaży w ostatnim kwartale osiągnął PKO BP. W IV kwartale wyemitował ich aż 239 tys. i na koniec roku miał 908 tys. Pozwoliło to bankowi powrócić na pierwszą pozycję wśród wydawców kart kredytowych (ważnych i aktywowanych przez klientów, bo o takie pytaliśmy). Drugi - Lukas Bank - miał na koniec grudnia ponad 800 tys. kart i liczbę tę zawdzięcza głównie współpracy z sieciami handlowymi. Zmiana nastąpiła też na trzecim miejscu - GE Money Bank wyprzedził Citibank Handlowy. GE pomogła kampania reklamowa i promocja w postaci zwrotu 5 proc. wartości dokonanych transakcji bezgotówkowych. Bank oczekuje jednak, że wkrótce jeszcze poprawi swoją pozycję. Liczy, że hitem okaże się karta wydawana wraz ze sklepem Makro. Jest bowiem jedyną kartą, którą można płacić w sieci handlowej żądającej od klientów gotówki. Mimo niepewnej przyszłości, wciąż nieźle radzi sobie BPH, który w trzy ostatnie miesiące roku wydał ponad 60 tys. nowych kart i obecnie ma ich dwa razy więcej niż drugi bank z grupy UniCredit - Pekao.