Miejsce drugie
Łukasz Tarnawa, PKO BP
W zespole analityków PKO BP
oprócz głównego ekonomisty
Łukasza Tarnawy (na zdjęciu) przygotowywaniem prognoz zajmują się Karolina Bujok, Karolina Sędzimir -Domanowska, Aleksandra Świątkowska i Remigiusz Grudzień.
Ekonomiści banku
okazali się najlepsi w prognozach
inflacji (z punktu widzenia
rynku finansowego to druga pod względem znaczenia kategoria danych makro, ważniejsze są tylko przewidywania decyzji Rady Polityki Pieniężnej).
Czego można się w tym roku spodziewać, jeśli chodzi o inflację?
Stopniowego wzrostu. Według naszych prognoz, w końcu roku wyniesie ona 2,3 proc. Częściowo będzie to efekt zachowania cen żywności. Będą średnio wyższe niż w ub. r. za sprawą słabych ubiegłorocznych zbiorów. Ale w miesiącach letnich inflacja może się obniżyć do 1,5 proc., a być może nawet jeszcze bardziej. Inflację będą obniżały również ceny paliw. Trzeba powiedzieć, że ceny żywności i paliw bardzo trudno prognozować, bo ich zachowanie zależy od czynników podażowych, a nie popytowych.
Jak będą się zachowywać te ceny, na które wpływ ma pCały czas zaznacza się wpływ procesów globalizacyjnych - trudno dokonywać podwyżek ze względu na konkurencję towarów importowanych.
Czy podwyżki płac firmy będą kompensować sobie, podnosząc ceny swoich towarów?
Raczej nie. Udział kosztów osobowych w całości kosztów maleje. O konkurencji już wspomniałem. Poza tym marże uzyskiwane dotychczas przez przedsiębiorstwa są na tyle wysokie, że pozwalają na funkcjonowanie bez podnoszenia cen.
Presja płacowa, oczywiście, będzie stopniowo rosła, ale w 2007 r. jeszcze nie będzie na tyle mocna, by powodowała wzrost inflacji. Może się nasilić pod koniec roku.
Czy w takiej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej będzie podnosić stopy procentowe?
Nasz podstawowy scenariusz zakłada, że stopy pozostaną przez cały rok stabilne. Efekt wzrostu płac zostanie zniwelowany pogorszeniem sytuacji za granicą, a to wpłynie na tempo wzrostu gospodarczego również u nas. Trudno będzie o podwyżki stóp w sytuacji, gdy inflacja waha się w przedziale 1,5-2 proc., a według naszych prognoz, z taką sytuacją będziemy mieli do czynienia od kwietnia do października. W bazowym scenariuszu zakładamy, że cykl podwyżek stóp zacznie się dopiero w 2008 r. i potrwa jeszcze w roku następnym. Trzeba jednak powiedzieć, że dość prawdopodobna jest jedna podwyżka w tym roku - w kwietniu, tuż po tym, jak inflacja wzrośnie w pobliże celu RPP.
Jak na perspektywy podwyżek stóp wpływa fakt, że prezesem NBP został Sławomir Skrzypek?
Ten wpływ będzie niewielki. W tej chwili zwolenników podwyżek jest wyraźnie mniej niż zwolenników obniżek i nowy prezes nie zmienia układu sił w RPP.
Miejsce trzecie
Ryszard Petru, Bank BPH
> W zespole Ryszarda Petru
(na zdjęciu) pracują również Monika Kurtek, Maja Goettig, Marcin Mrowiec i Michał Chyczewski.
> Mocną stroną analityków BPH
były prognozy dotyczące bilansu
płatniczego i popytu w gospodarce.
> Należeli do najlepszych
w przewidywaniach decyzji Rady
Polityki Pieniężnej.
> Słabiej radzili sobie
w prognozowaniu inflacji,
a także sytuacji na rynku pracy.
Jaki będzie tegoroczny wzrost gospodarczy?
Myślę, że może on wynieść nawet 6 proc. W tym roku sytuacja będzie bardzo podobna do tego, co działo się w II połowie 2006 r., kiedy mieliśmy do czynienia z bardzo znaczącym ożywieniem inwestycji. W całym 2007 r. spodziewam się dynamiki nakładów na środki trwałe na poziomie 16 proc. Najlepszy będzie I kwartał. Wtedy wzrost inwestycji wyniesie 25 proc.
Skąd tak dobry wynik?
To będzie po części efekt bazy - początek ubiegłego roku był jeszcze dość słaby. Pamiętajmy też, że aż połowę inwestycji stanowi budownictwo napędzane wzrostem wykorzystania środków unijnych przez samorządy oraz kontynuację ekspansji kredytowej. Dodatkowo sprzyja wyjątkowo korzystna aura. W sumie można się spodziewać, że to będzie kwartał, jakiego dotąd jeszcze nie mieliśmy.
Jak będą się zachowywać konsumpcja i eksport?
Konsumpcja w całym 2006 r. wzrośnie o 5 proc., podobnie jak w 2006 r. Wzrost zatrudnienia będzie trochę słabszy niż przed rokiem, za to wzrost płac może być nieco lepszy. W połączeniu z lekkim wzrostem inflacji pozwoli to realną zwyżkę wydatków konsumentów na podobnym poziomie jak przed rokiem. Natomiast kontrybucja eksportu netto do wzrostu gospodarczego będzie ujemna. Wyniesie -0,7 proc. W przeciwieństwie do tego, co działo się w 2006 r., import będzie rósł szybciej niż eksport. Zresztą już w II połowie ub. r. widać było, że pod względem dynamiki import dogania eksport. Spodziewam się, że import wyrażony w euro wzrośnie w tym roku o 17 proc., zaś eksport - o 16 proc.
Co będzie się działo z kursem złotego?
Nasza prognoza mówi, że w końcu roku za euro będziemy płacić 3,85 zł, średnia zaś w całym 2007 r. wyniesie 3,93 zł. Dobre fundamenty gospodarki będą broniły złotego przed spadkiem. Za sprawą wysokiego wzrostu możemy się spodziewać, że kurs będzie od czasu do czasu dochodził do 3,80 zł.
Z drugiej strony malejąca różnica w wysokości stóp procentowych między Polską a strefą euro będzie zmniejszać atrakcyjność kupowania aktywów denominowanych w złotych. Poza tym jest duże prawdopodobieństwo znaczącej korekty na amerykańskiej giełdzie. Jeśli do niej dojdzie, to znacznie zmniejszy się apetyt inwestorów na ryzyko, co odczują wszystkie tzw. rynki wschodzące, w tym Polska.
Podrankingi Kto był najlepszy w szacowaniu inflacji, a kto w eksporcie?
Przy szacowaniu inflacji PKO BP był wyraźnie lepszy od konkurencji
Publikacja danych o inflacji to dla rynku niemal
najważniejsze wydarzenie każdego miesiąca.
W ubiegłym roku oficjalne dane ani razu nie były
zgodne z medianą oczekiwań analityków. Najbardziej trafne prognozy inflacji (chodzi nie tylko o wzrost cen konsumpcyjnych, ale też cen produkcji sprzedanej przemysłu i o inflację netto) mieli ekonomiści PKO BP. Wyprzedzili analityków BRE Banku i Banku Handlowego. PKO BP udała się szczególnie prognoza inflacji w październiku 2006 r. Rynek spodziewał się, że
wyniesie 1,3 proc., a byli i tacy analitycy, którzy
spodziewali się wzrostu cen na poziomie 1,5 proc. Tymczasem ekonomiści PKO BP spodziewali się
inflacji na poziomie 1,2 proc. I taka faktycznie była.
Inflacja
miejsce bank punktacja
1 PKO BP 18,82
2 BRE Bank 16,18
3 Bank Handlowy 15,59
4 Danske Bank 14,84
5 BNP Paribas 13,21
W przewidywaniach dotyczących rynku pracy wyróżnił się BRE Bank
Dane na temat sytuacji na rynku pracy (zatrudnienie i wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, a także stopa bezrobocia) od kilku miesięcy nabierają coraz większego znaczenia. Dlaczego? Rada Polityki Pieniężnej traktuje je jako wskazówkę natężenia presji inflacyjnej. Przy niskim bezrobociu zatrudnieni są w stanie wymusić na pracodawcach podwyżki płac. Wyższe wynagrodzenia przeznaczają na wzrost konsumpcji, a to daje możliwość podnoszenia cen.
W prognozach dotyczących zatrudnienia i płac
wyróżnił się BRE Bank. Wysokie lokaty zajęły jednak również Kredyt Bank i Bank Ochrony Środowiska.
Udało im się nieznacznie wyprzedzić Bank BGŻ i Deutsche Bank Polska.
Rynek pracy
miejsce bank punktacja
1 BRE Bank 16,36
2 Kredyt Bank 14,58
3 Bank Ochrony Środowiska 14,38
4 Bank BGŻ 13,82
5 Deutsche Bank Polska 13,33
W prognozach PKB w III kwartale ub.r. analitykom zabrakło optymizmu
Najtrafniejsze prognozy dotyczące produktu krajowego brutto, produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej - czyli tego, jak kształtuje się popyt w gospodarce - mieli w ubiegłym roku optymiści. Dane okazywały się najczęściej lepsze od przewidywań rynku. Największą niespodzianką okazały się informacje o wzroście PKB w III kwartale ub. r. Według GUS, wyniósł on 5,8 proc. Tymczasem mediana oczekiwań analityków była na poziomie 5,5 proc., a najwyższa prognoza mówiła o wzroście o 5,6 proc.
W całorocznym podsumowaniu prognoz tej
kategorii danych makro najlepsi byli ekonomiści
Banku Pekao. Zdołali wyprzedzić BRE Bank, a także Bank BPH.
Popyt w gospodarce
miejsce bank punktacja
1 Bank Pekao 17,50
2 BRE Bank 17,18
3 Bank BPH 16,51
4 BNP Paribas 15,45
5 Bank Zachodni WBK 15,25
Bilans płatniczy "najrówniej"
prognozował ING Bank Śląski
W prognozach dotyczących bilansu płatniczego (saldo obrotów bieżących, saldo handlowe, a także
dynamika eksportu i importu) najlepsi okazali się ekonomiści ING Banku Śląskiego. W tym podrankingu
różnice w czołówce były dość znaczące. Piąty w zestING BSK wygrał tu dzięki temu, że przewidywał "najrówniej" - wyraźnie częściej niż inni był w stanie przedstawić prognozę, która co prawda nie była w pełni trafna, ale jednocześnie okazywała się lepsza od konsensusu rynkowego. Tak było np. w przypadku prognoz bilansu płatniczego za październik ub. r.
i listopad 2005 r. (opublikowanych w styczniu 2006 r.).
Bilans płatniczy
miejsce bank punktacja
1 ING Bank Śląski 18,13
2 Bank BPH 17,50
3 Danske Bank 17,27
4 PKO BP 16,67
5 BNP Paribas 15,00
Prognozy Analitycy szacują, że w grudniu inflacja wynosiła 1,6 procent
W grudniu 2006 r. ceny towarów i usług były o 1,6 proc. wyższe niż rok wcześniej - szacują ankietowani przez nas ekonomiści (taka jest średnia prognoz). Przewidywania rynkowe są nieco mniej optymistyczne od prognozy zaprezentowanej niemal dwa tygodnie temu przez Ministerstwo Finansów. Resort spodziewa się, że roczna inflacja w grudniu ub. r. wyniosła tylko 1,5 proc.
Jeszcze kilka tygodni temu spodziewano się, że 2006 r. zamkniemy z inflacją wynoszącą ok. 1,8 proc. Prognozy poszły w dół ze względu na niższe od oczekiwań ceny żywności i paliw. Dane na ten temat przedstawi dziś Główny Urząd Statystyczny.
Jutro Narodowy Bank Polski zaprezentuje bilans płatniczy za listopad. Analitycy szacują, że deficyt obrotów bieżących wyniósł wówczas 475 mln euro (podobny był miesiąc wcześniej). Z kolei deficyt handlowy jest szacowany na 402 mln euro.
Zdaniem ekonomistów bankowych, w listopadzie eksport i import rosły w takim samym tempie - 22,1 proc. w skali roku. Jednocześnie prognozy wskazują, że wzrost w obu przypadkach był nieco wolniejszy niż w poprzednim miesiącu.
Ankietowani przez nas analitycy są zdania, że w grudniu ub. r. kolejny raz zwiększyło się tempo wzrostu zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw (chodzi o firmy niefinansowe zatrudniające co najmniej 10 osób). Średnia szacunków analityków mówi o wzroście na poziomie 3,9 proc. W dodatku zwyżka płac jest szacowana na 6,1 proc. To da nominalną dynamikę funduszu płac (pieniędzy, które zatrudnieni w sektorze przedsiębiorstw mogą przeznaczyć na konsumpcję) na poziomie przekraczającym 10 proc. Dane o sytuacji na rynku pracy GUS opublikuje jutro.
W piątek zostanie przekazana informacja o dynamice produkcji przemysłowej w grudniu. Ekonomiści sądzą, że wzrost wyniósł tylko 8,1 proc. (pierwszy raz od ponad roku nie przekraczała 10 proc.). Spowolnienie ma jednak charakter tylko statystyczny - to efekt mniejszej liczby dni roboczych niż w tym samym miesiącu poprzedniego roku.