Reklama

W 2006 r. analitycy BRE Banku najtrafniej przewidywali wskaźniki makroekonomiczne

W podsumowaniu trafności ubiegłorocznych prognoz danych makroekonomicznych najlepiej wypadają analitycy BRE Banku. Udało im się wyprzedzić ekonomistów z PKO BP i Banku BPH. Te trzy zespoły dość wyraźnie zdystansowały konkurentów z innych instytucji. Spośród banków, które znalazły się w pierwszej trójce, tylko BPH był wysoko w podobnym zestawieniu, które "Parkiet" sporządził rok wcześniej. Pozycji lidera nie udało się utrzymać Bankowi Handlowemu

Publikacja: 15.01.2007 09:56

Najlepszy zespół analityków makroekonomicznych miał w ubiegłym roku BRE Bank - wynika z przygotowanego przez "Parkiet" zestawienia trafności prognoz. W ścisłej czołówce znalazły się jeszcze PKO Bank Polski i BPH, a na kolejnych miejscach - BNP Paribas i Danske Bank.

Analitycy z BRE Banku zdobyli 15,23 pkt. PKO BP miał 14,64 pkt, a Bank BPH - 14,62 pkt. Na czwartym miejscu znalazł się BNP Paribas (13,59 pkt), a na piątym - Danske Bank (13,45 pkt).

Trafność prognoz ma znaczenie dla instytucji inwestujących na rynku finansowym (przede wszystkim na rynku długu).

Zarobić na prognozach

Trafna prognoza pozwala zarobić w krótkim czasie niemałe pieniądze. Jeśli po opublikowaniu danych np. rentowność 5-letnich obligacji zmienia się o 10 punktów bazowych (z takimi sytuacjami mamy do czynienia najczęściej w przypadku danych o inflacji), to na każdych zainwestowanych 100 mln zł można w kilkadziesiąt minut zarobić kilkaset tysięcy złotych. Warunkiem jest jednak to, by dane były dla rynku zaskoczeniem, a jednocześnie zostały przewidziane przez analityków banku, którego klientem jest chcący zarobić inwestor.

Reklama
Reklama

Najlepsza okazja do zarobku pojawia się przy okazji zaskakujących decyzji Rady Polityki Pieniężnej o stopach procentowych. Problem w tym, że w ubiegłym roku miało to miejsce tylko raz - na lutowym posiedzeniu rady. Wbrew oczekiwaniom większości analityków i inwestorów, RPP obniżyła wówczas stopy o 25 punktów bazowych, do 4 proc. Kilku bankom (w tym dwóm z trójki najlepszych - BRE i BPH) udało się wówczas przewidzieć decyzję rady.

W czym są mocni

Banki, które znalazły się najwyżej w ogólnym zestawieniu, mają mocne i słabe strony. Zwycięzcy - ekonomiści BRE Banku - byli najlepsi w prognozowaniu sytuacji na rynku pracy (te dane nabierają w ostatnich miesiącach znaczenia, bo są bacznie obserwowane przez RPP). Dobrze radzili sobie też z przewidywaniem danych o inflacji i popytu w gospodarce (PKB, produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej).

Analitycy PKO BP byli najlepsi w prognozach inflacji. Mieli tu tak dużą przewagę nad konkurentami, że słabsze przewidywania dotyczące rynku pracy i popytu nie przeszkodziły im zająć drugiej lokaty. Ekonomiści Banku BPH zajmowali wysokie lokaty w podrankingach obejmujących prognozy bilansu płatniczego i popytu w gospodarce. Tylko w najmniej istotnych prognozach podaży pieniądza nie byli w górnej połowie stawki, obejmującej 18 banków.

Zmienna kolejność

W podobnym zestawieniu, sporządzonym przez nas przed rokiem, zwycięzcą okazał się Bank Handlowy (szefowa zespołu analityków tego banku Katarzyna Zajdel-Kurowska została kilka dni temu wiceministrem finansów). BPH był wówczas na drugim miejscu, a na trzecim znalazł się ING Bank Śląski.

Reklama
Reklama

W jaki sposób oceniamy analityków? Za prognozę najbliższą faktycznie opublikowanej war- tości dajemy 5 pkt, za lepszą od konsensusu rynkowego (czyli mediany przewidywań wszystkich analityków) - 3 pkt, a za bliską konsensusowi - 1 pkt. Później liczymy średnią wszystkich trafień, i to jest ostateczny wynik każdego z banków (dla zwiększenia przejrzystości rankingu mnożymy ten przez 10).

Prognozy wszystkich kategorii wskaźników w naszym zestawieniu mają taką samą wagę (wiadomo, że najważniejsze są decyzje RPP, prawie tak samo ważne prognozy inflacji, a na drugim biegunie znajduje się podaż pieniądza i bilans płatniczy).Miejsce pierwsze

Jacek Kotłowski, BRE Bank

Oprócz Jacka Kotłowskiego

(na zdjęciu) w zespole zajmującym się przygotowywaniem krótkoterminowych prognoz pracują Artur Ulbrich i Ernest Pytlarczyk (od grudnia ub.r.). Do połowy 2006 r. w zespole pracował Arkadiusz Garbarczyk.

Funkcję głównego ekonomisty

Reklama
Reklama

banku pełni Wiesław Szczuka, który jednak nie bierze udziału w opracowywaniu prognoz, które braliśmy pod uwagę w rankingu.

Analitycy BRE najlepiej

radzili sobie z prognozami rynku

pracy, stóp procentowych i inflacji.

Czy w 2007 r. możemy liczyć na utrzymanie dobrej sytuacji na rynku pracy?

Reklama
Reklama

Tak. Bezrobocie nadal będzie dość szybko spadało. W końcu roku będzie wynosić nieco powyżej 13 proc. Z pewnością przyspieszy dynamika płac. Widać bardzo wyraźnie, że o pracowników jest coraz trudniej. Zatrudnienie już wzrosło, mieliśmy też do czynienia z migracją za granicę. Oczywiście, można liczyć na to, że do dużych ośrodków, gdzie jest najwięcej pracy, będą przyjeżdżać ludzie z małych miasteczek czy wsi. Ale i im trzeba teraz zaoferować większą "premię", żeby skłonić ich do tego, by się przenieśli.

Jaka będzie skala podwyżek płac?

W sektorze przedsiębiorstw będzie wynosiła przynajmniej 6 proc. w skali roku.

Czy w takim razie można liczyć na przyspieszenie konsumpcji?

Raczej nie. To, co obserwowaliśmy w ub. r., to już było bardzo dużo. Zwróciłbym uwagę na konsekwencje dużego przyrostu kredytów w poprzednich latach. Te kredyty trzeba spłacać, co będzie wpływało na ograniczenie dynamiki konsumpcji. Poza tym w tym roku nie będzie tak znacznej waloryzacji emerytur i rent, jak w ub. r., co będzie negatywnie wpływało na wzrost konsumpcji.

Reklama
Reklama

Jaki będzie wzrost PKB?

Wzrost gospodarczy będzie wynosił ok. 5 proc. Nie sądzę, by był możliwy tak duży wzrost wydajności pracy, jak w ub.r. Poza tym osłabnie popyt zagraniczny. W Niemczech wpłynie na to wzrost podatków pośrednich. Spowolnienie będzie miało miejsce również w Stanach Zjednoczonych.

Dynamikę naszego PKB będą poprawiać inwestycje. Tu można się spodziewać wzrostu w granicach 16-17 proc., m.in. ze względu na kumulację płatności związanych z projektami dofinansowywanymi z pieniędzy unijnych.

Kiedy można się spodziewać podwyżek stóp procentowych przez RPP?

Tu jest pewien dylemat. Mamy bardzo dobre perspektywy inflacji. W tym roku ona prawdopodobnie ani razu nie dojdzie do poziomu 2,5 proc., czyli celu Rady Polityki Pieniężnej. W grudniu wyniesie 2,2-2,3 proc. Korzystnie będą oddziaływać spadające ceny surowców energetycznych w połączeniu z mocnym złotym. Pewnym problemem są natomiast rosnące oczekiwania inflacyjne. Wydaje mi się, że - o ile nie stanie się nic nadzwyczajnego - to przynajmniej do połowy roku RPP raczej nie zdecyduje się na podwyżki stóp.

Reklama
Reklama

Miejsce drugie

Łukasz Tarnawa, PKO BP

W zespole analityków PKO BP

oprócz głównego ekonomisty

Łukasza Tarnawy (na zdjęciu) przygotowywaniem prognoz zajmują się Karolina Bujok, Karolina Sędzimir -Domanowska, Aleksandra Świątkowska i Remigiusz Grudzień.

Ekonomiści banku

okazali się najlepsi w prognozach

inflacji (z punktu widzenia

rynku finansowego to druga pod względem znaczenia kategoria danych makro, ważniejsze są tylko przewidywania decyzji Rady Polityki Pieniężnej).

Czego można się w tym roku spodziewać, jeśli chodzi o inflację?

Stopniowego wzrostu. Według naszych prognoz, w końcu roku wyniesie ona 2,3 proc. Częściowo będzie to efekt zachowania cen żywności. Będą średnio wyższe niż w ub. r. za sprawą słabych ubiegłorocznych zbiorów. Ale w miesiącach letnich inflacja może się obniżyć do 1,5 proc., a być może nawet jeszcze bardziej. Inflację będą obniżały również ceny paliw. Trzeba powiedzieć, że ceny żywności i paliw bardzo trudno prognozować, bo ich zachowanie zależy od czynników podażowych, a nie popytowych.

Jak będą się zachowywać te ceny, na które wpływ ma pCały czas zaznacza się wpływ procesów globalizacyjnych - trudno dokonywać podwyżek ze względu na konkurencję towarów importowanych.

Czy podwyżki płac firmy będą kompensować sobie, podnosząc ceny swoich towarów?

Raczej nie. Udział kosztów osobowych w całości kosztów maleje. O konkurencji już wspomniałem. Poza tym marże uzyskiwane dotychczas przez przedsiębiorstwa są na tyle wysokie, że pozwalają na funkcjonowanie bez podnoszenia cen.

Presja płacowa, oczywiście, będzie stopniowo rosła, ale w 2007 r. jeszcze nie będzie na tyle mocna, by powodowała wzrost inflacji. Może się nasilić pod koniec roku.

Czy w takiej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej będzie podnosić stopy procentowe?

Nasz podstawowy scenariusz zakłada, że stopy pozostaną przez cały rok stabilne. Efekt wzrostu płac zostanie zniwelowany pogorszeniem sytuacji za granicą, a to wpłynie na tempo wzrostu gospodarczego również u nas. Trudno będzie o podwyżki stóp w sytuacji, gdy inflacja waha się w przedziale 1,5-2 proc., a według naszych prognoz, z taką sytuacją będziemy mieli do czynienia od kwietnia do października. W bazowym scenariuszu zakładamy, że cykl podwyżek stóp zacznie się dopiero w 2008 r. i potrwa jeszcze w roku następnym. Trzeba jednak powiedzieć, że dość prawdopodobna jest jedna podwyżka w tym roku - w kwietniu, tuż po tym, jak inflacja wzrośnie w pobliże celu RPP.

Jak na perspektywy podwyżek stóp wpływa fakt, że prezesem NBP został Sławomir Skrzypek?

Ten wpływ będzie niewielki. W tej chwili zwolenników podwyżek jest wyraźnie mniej niż zwolenników obniżek i nowy prezes nie zmienia układu sił w RPP.

Miejsce trzecie

Ryszard Petru, Bank BPH

> W zespole Ryszarda Petru

(na zdjęciu) pracują również Monika Kurtek, Maja Goettig, Marcin Mrowiec i Michał Chyczewski.

> Mocną stroną analityków BPH

były prognozy dotyczące bilansu

płatniczego i popytu w gospodarce.

> Należeli do najlepszych

w przewidywaniach decyzji Rady

Polityki Pieniężnej.

> Słabiej radzili sobie

w prognozowaniu inflacji,

a także sytuacji na rynku pracy.

Jaki będzie tegoroczny wzrost gospodarczy?

Myślę, że może on wynieść nawet 6 proc. W tym roku sytuacja będzie bardzo podobna do tego, co działo się w II połowie 2006 r., kiedy mieliśmy do czynienia z bardzo znaczącym ożywieniem inwestycji. W całym 2007 r. spodziewam się dynamiki nakładów na środki trwałe na poziomie 16 proc. Najlepszy będzie I kwartał. Wtedy wzrost inwestycji wyniesie 25 proc.

Skąd tak dobry wynik?

To będzie po części efekt bazy - początek ubiegłego roku był jeszcze dość słaby. Pamiętajmy też, że aż połowę inwestycji stanowi budownictwo napędzane wzrostem wykorzystania środków unijnych przez samorządy oraz kontynuację ekspansji kredytowej. Dodatkowo sprzyja wyjątkowo korzystna aura. W sumie można się spodziewać, że to będzie kwartał, jakiego dotąd jeszcze nie mieliśmy.

Jak będą się zachowywać konsumpcja i eksport?

Konsumpcja w całym 2006 r. wzrośnie o 5 proc., podobnie jak w 2006 r. Wzrost zatrudnienia będzie trochę słabszy niż przed rokiem, za to wzrost płac może być nieco lepszy. W połączeniu z lekkim wzrostem inflacji pozwoli to realną zwyżkę wydatków konsumentów na podobnym poziomie jak przed rokiem. Natomiast kontrybucja eksportu netto do wzrostu gospodarczego będzie ujemna. Wyniesie -0,7 proc. W przeciwieństwie do tego, co działo się w 2006 r., import będzie rósł szybciej niż eksport. Zresztą już w II połowie ub. r. widać było, że pod względem dynamiki import dogania eksport. Spodziewam się, że import wyrażony w euro wzrośnie w tym roku o 17 proc., zaś eksport - o 16 proc.

Co będzie się działo z kursem złotego?

Nasza prognoza mówi, że w końcu roku za euro będziemy płacić 3,85 zł, średnia zaś w całym 2007 r. wyniesie 3,93 zł. Dobre fundamenty gospodarki będą broniły złotego przed spadkiem. Za sprawą wysokiego wzrostu możemy się spodziewać, że kurs będzie od czasu do czasu dochodził do 3,80 zł.

Z drugiej strony malejąca różnica w wysokości stóp procentowych między Polską a strefą euro będzie zmniejszać atrakcyjność kupowania aktywów denominowanych w złotych. Poza tym jest duże prawdopodobieństwo znaczącej korekty na amerykańskiej giełdzie. Jeśli do niej dojdzie, to znacznie zmniejszy się apetyt inwestorów na ryzyko, co odczują wszystkie tzw. rynki wschodzące, w tym Polska.

Podrankingi Kto był najlepszy w szacowaniu inflacji, a kto w eksporcie?

Przy szacowaniu inflacji PKO BP był wyraźnie lepszy od konkurencji

Publikacja danych o inflacji to dla rynku niemal

najważniejsze wydarzenie każdego miesiąca.

W ubiegłym roku oficjalne dane ani razu nie były

zgodne z medianą oczekiwań analityków. Najbardziej trafne prognozy inflacji (chodzi nie tylko o wzrost cen konsumpcyjnych, ale też cen produkcji sprzedanej przemysłu i o inflację netto) mieli ekonomiści PKO BP. Wyprzedzili analityków BRE Banku i Banku Handlowego. PKO BP udała się szczególnie prognoza inflacji w październiku 2006 r. Rynek spodziewał się, że

wyniesie 1,3 proc., a byli i tacy analitycy, którzy

spodziewali się wzrostu cen na poziomie 1,5 proc. Tymczasem ekonomiści PKO BP spodziewali się

inflacji na poziomie 1,2 proc. I taka faktycznie była.

Inflacja

miejsce bank punktacja

1 PKO BP 18,82

2 BRE Bank 16,18

3 Bank Handlowy 15,59

4 Danske Bank 14,84

5 BNP Paribas 13,21

W przewidywaniach dotyczących rynku pracy wyróżnił się BRE Bank

Dane na temat sytuacji na rynku pracy (zatrudnienie i wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, a także stopa bezrobocia) od kilku miesięcy nabierają coraz większego znaczenia. Dlaczego? Rada Polityki Pieniężnej traktuje je jako wskazówkę natężenia presji inflacyjnej. Przy niskim bezrobociu zatrudnieni są w stanie wymusić na pracodawcach podwyżki płac. Wyższe wynagrodzenia przeznaczają na wzrost konsumpcji, a to daje możliwość podnoszenia cen.

W prognozach dotyczących zatrudnienia i płac

wyróżnił się BRE Bank. Wysokie lokaty zajęły jednak również Kredyt Bank i Bank Ochrony Środowiska.

Udało im się nieznacznie wyprzedzić Bank BGŻ i Deutsche Bank Polska.

Rynek pracy

miejsce bank punktacja

1 BRE Bank 16,36

2 Kredyt Bank 14,58

3 Bank Ochrony Środowiska 14,38

4 Bank BGŻ 13,82

5 Deutsche Bank Polska 13,33

W prognozach PKB w III kwartale ub.r. analitykom zabrakło optymizmu

Najtrafniejsze prognozy dotyczące produktu krajowego brutto, produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej - czyli tego, jak kształtuje się popyt w gospodarce - mieli w ubiegłym roku optymiści. Dane okazywały się najczęściej lepsze od przewidywań rynku. Największą niespodzianką okazały się informacje o wzroście PKB w III kwartale ub. r. Według GUS, wyniósł on 5,8 proc. Tymczasem mediana oczekiwań analityków była na poziomie 5,5 proc., a najwyższa prognoza mówiła o wzroście o 5,6 proc.

W całorocznym podsumowaniu prognoz tej

kategorii danych makro najlepsi byli ekonomiści

Banku Pekao. Zdołali wyprzedzić BRE Bank, a także Bank BPH.

Popyt w gospodarce

miejsce bank punktacja

1 Bank Pekao 17,50

2 BRE Bank 17,18

3 Bank BPH 16,51

4 BNP Paribas 15,45

5 Bank Zachodni WBK 15,25

Bilans płatniczy "najrówniej"

prognozował ING Bank Śląski

W prognozach dotyczących bilansu płatniczego (saldo obrotów bieżących, saldo handlowe, a także

dynamika eksportu i importu) najlepsi okazali się ekonomiści ING Banku Śląskiego. W tym podrankingu

różnice w czołówce były dość znaczące. Piąty w zestING BSK wygrał tu dzięki temu, że przewidywał "najrówniej" - wyraźnie częściej niż inni był w stanie przedstawić prognozę, która co prawda nie była w pełni trafna, ale jednocześnie okazywała się lepsza od konsensusu rynkowego. Tak było np. w przypadku prognoz bilansu płatniczego za październik ub. r.

i listopad 2005 r. (opublikowanych w styczniu 2006 r.).

Bilans płatniczy

miejsce bank punktacja

1 ING Bank Śląski 18,13

2 Bank BPH 17,50

3 Danske Bank 17,27

4 PKO BP 16,67

5 BNP Paribas 15,00

Prognozy Analitycy szacują, że w grudniu inflacja wynosiła 1,6 procent

W grudniu 2006 r. ceny towarów i usług były o 1,6 proc. wyższe niż rok wcześniej - szacują ankietowani przez nas ekonomiści (taka jest średnia prognoz). Przewidywania rynkowe są nieco mniej optymistyczne od prognozy zaprezentowanej niemal dwa tygodnie temu przez Ministerstwo Finansów. Resort spodziewa się, że roczna inflacja w grudniu ub. r. wyniosła tylko 1,5 proc.

Jeszcze kilka tygodni temu spodziewano się, że 2006 r. zamkniemy z inflacją wynoszącą ok. 1,8 proc. Prognozy poszły w dół ze względu na niższe od oczekiwań ceny żywności i paliw. Dane na ten temat przedstawi dziś Główny Urząd Statystyczny.

Jutro Narodowy Bank Polski zaprezentuje bilans płatniczy za listopad. Analitycy szacują, że deficyt obrotów bieżących wyniósł wówczas 475 mln euro (podobny był miesiąc wcześniej). Z kolei deficyt handlowy jest szacowany na 402 mln euro.

Zdaniem ekonomistów bankowych, w listopadzie eksport i import rosły w takim samym tempie - 22,1 proc. w skali roku. Jednocześnie prognozy wskazują, że wzrost w obu przypadkach był nieco wolniejszy niż w poprzednim miesiącu.

Ankietowani przez nas analitycy są zdania, że w grudniu ub. r. kolejny raz zwiększyło się tempo wzrostu zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw (chodzi o firmy niefinansowe zatrudniające co najmniej 10 osób). Średnia szacunków analityków mówi o wzroście na poziomie 3,9 proc. W dodatku zwyżka płac jest szacowana na 6,1 proc. To da nominalną dynamikę funduszu płac (pieniędzy, które zatrudnieni w sektorze przedsiębiorstw mogą przeznaczyć na konsumpcję) na poziomie przekraczającym 10 proc. Dane o sytuacji na rynku pracy GUS opublikuje jutro.

W piątek zostanie przekazana informacja o dynamice produkcji przemysłowej w grudniu. Ekonomiści sądzą, że wzrost wyniósł tylko 8,1 proc. (pierwszy raz od ponad roku nie przekraczała 10 proc.). Spowolnienie ma jednak charakter tylko statystyczny - to efekt mniejszej liczby dni roboczych niż w tym samym miesiącu poprzedniego roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama