Kandydat
rozpłakał się.
Stracił wszystko
- dobrą pracę,
dobrą reputację.
Kandydat
rozpłakał się.
Stracił wszystko
- dobrą pracę,
dobrą reputację.
Czułem się
załamany
Opowiem Wam o tragicznym zdarzeniu. Chyba najbardziej tragicznym zleceniu, które prowadziłem w czasie mojej kariery łowcy głów.
Poszukiwałem kandydatów na stanowisko wiceprezesa ds. handlowych dla mojego klienta, firmy notowanej na giełdzie warszawskiej. Kandydat został wybrany. Był świetnym fachowcem pod wszystkimi względami, a zarazem bardzo zabawną i unikalną osobowością. Zawsze miał uśmiech na twarzy, choć dwa lata temu w jego życiu wydarzyła się tragedia: Potrącił pieszego, kiedy późnym, jesiennym wieczorem wracał po pracy do domu. Ofiara zginęła na miejscu. Mój kandydat przeżył taki szok, że stracił głowę i rzucił się do jeziora przy drodze. Dopiero godzinę po wypadku inny kierowca zawiadomił policję.
Mój kandydat został zatrzymany, był podejrzany o to, że był pijany, ale badanie nic nie wykazało. Był sąd, bolesne oskarżenia prokuratury, ale na szczęście dla mojego klienta, został on uniewinniony.
Sprawdziłem jego referencje zawodowe. Rzadko słyszałem tyle miłych słów. Byłem zaspokojony. Było mi bardzo miło przekazywać te referencje jego przyszłemu przełożonemu. Jednak na koniec rozmowy mój klient zapytał, czy jest jeszcze coś, co powinien wiedzieć. Nie powiedziałem mu nic o tragedii życiowej mojego kandydata. Wahałem się, ale postanowiłem, że to wydarzenie nie może zakłócić idealnego przebiegu tej rekrutacji. Zataiłem sprawę wypadku. Kandydat podpisał umowę o pracę, złożył wypowiedzenie w poprzedniej firmie i szczęśliwy szykował się do objęcia nowego stanowiska.
Trzy tygodnie przed datą rozpoczęcia pracy pojawia się plotka, że jego sprawa sądowa ma być wznowiona. Jeden z jego przyszłych pracowników, kiedy dowiedział się, kto ma być jego szefem, powiedział mojemu klientowi, że tego wieczoru, kiedy wydarzył się wypadek, widziano mojego klienta pijącego wino. Nie wiadomo, czy i ile świadków byłoby gotowych zeznawać, ale sprawa była na tyle poważna, że mój klient zadzwonił do mnie. Oczywiście pytał, czy wiedziałem o tym wypadku. Było mi głupio odpowiedzieć, że tak. Klient zaskoczył mnie jeszcze bardziej, kiedy powiedział mi, że kandydat skłamał, bo o tym, że szykuje się kolejna sprawa sądowa, wiedział już w chwili podpisywania umowy. Już zaczynałem wątpić, czy kandydat jest taki idealny, jakim go naświetliłem. Bałem się o swoją reputację doradcy personalnego. Uspokoiłem klienta, że nie ma powodu do paniki. Nie ma przecież procesu sądowego. Ale firma mojego klienta była w ogniu nagonki prasowej. Media szukały każdej możliwości, aby ją zaatakować.
A więc sprawa wyszła na jaw. Mój klient był skrajnie zdenerwowany, jak się dowiedziałem od jego najbliższego otoczenia. W dniu, kiedy mój kandydat miał rozpocząć pracę, klient wypowiedział mu umowę. Kandydat rozpłakał się przy mnie. Stracił wszystko - dobrą pracę, dobrą reputację. Czułem się załamany. Długo nie mogłem odnaleźć spokoju. Z traumy udało mi się wyjść dopiero, kiedy czytałem wiersze Ralpha Waldo Emersona: "Każdy człowiek ma własną odwagę i zostaje zdradzony, ponieważ szuka w sobie takiej odwagi, jaką inni mają".
Ja nie miałem odwagi pierwszy powiedzieć swojemu klientowi wszystkiego do końca. Przeciwnie, znalazłem się w roli "deal makera", który prowadzi transakcję do skutku. Z kolei mój kandydat stracił swoją odwagę mówienia z optymizmem o najtrudniejszych sprawach. Uzbroił się przeciw ewentualnym najgorszym atakom. A mój klient? Jakiej odwagi jemu brakowało? Byłbym zdrajcą, gdybym o tym mówił. Na szczęście dla mnie dzisiaj zmieniłem "religię". Nie pracuję już w zawodzie łowcy głów ani dla tego klienta. Nie chcę mieć do czynienia z oceną kogokolwiek. Nie chcę już uczestniczyć w lustracji biznesowej.
Globalna roczna produkcja srebra od lat waha się w przedziale od 800 do 900 milionów uncji – czasami nieco więce...
Bezpieczeństwo żywnościowe, technologie jutra i kierunki dla handlu. Branża spożywcza i rynek z konsumentami w c...
- Nie zakładamy już stabilizacji długu w średnim terminie, przy braku dodatkowych działań konsolidacyjnych. Prog...
Cele polityki energetycznej nakreślone są na wiele lat w przód, ale ich realizacja trwa już od długiego czasu. Z...
– Naszym celem jest większa kontrola i lepsza ochrona graczy – mówi Jari Vähänen, przewodniczący Fińskiego Stowa...
Udało nam się zmienić domenę .pl z jednej z najniebezpieczniejszych, w których jest najwięcej stron scamowych, w...