Za towary i usługi konsumpcyjne płaciliśmy w grudniu o 1,4 proc. więcej niż rok wcześniej - podał Główny Urząd Statystyczny. Dane okazały się lepsze, niż oczekiwał rynek. Średnia prognoz analityków mówiła o inflacji na poziomie 1,6 proc. Inflacja okazała się też niższa od wstępnych szacunków Ministerstwa Finansów. Spodziewało się ono wzrostu cen na poziomie 1,5 proc.
Na informację GUS rynek zareagował wzrostem cen i spadkiem rentowności papierów dłużnych. Rentowność papierów 5-letnich zmalała o 5 pkt bazowych, do 4,93 proc. Zyskowność obligacji dwuletnich obniżyła się w podobnym stopniu jak pięciolatek - do 4,41 proc. Dane o inflacji nie miały natomiast wpływu na kurs złotego - zabrakło inwestorów ze Stanów Zjednoczonych, gdzie wczoraj rynki nie działały.
Zdaniem analityków, inflacja okazała się niższa od prognoz ze względu na spadek cen żywności (w grudniu obniżyły się one o 0,3 proc.). Pewnym zaskoczeniem okazał się także 4-proc. spadek cen paliw, z jakim mieliśmy do czynienia w ubiegłym miesiącu.
W informacji na temat inflacji GUS podał wpływ poszczególnych składników tzw. koszyka dóbr konsumpcyjnych. Jak się okazuje, z 1,4-proc. inflacji niemal 1,0 pkt proc. zawdzięczamy rosnącym opłatom związanym z mieszkaniami, a kolejne 0,5 pkt - z żywnością. Jednocześnie inflację obniżały ceny odzieży i obuwia (o prawie 0,4 pkt proc.). Obniżka cen związanych z transportem zmiejszyła inflację o 0,2 pkt proc.
Według Bartosza Pawłowskiego z ING Banku Śląskiego, niższa od oczekiwań inflacja praktycznie wyklucza możliwość podwyżki stóp procentowych w I kwartale 2007 r. Jego zdaniem, zmniejszyło się też ryzyko podwyżki stóp w kolejnych miesiącach, choć podwyżka np. w kwietniu nie jest wykluczona. - Na początku tego roku będziemy mieli do czynienia ze wzrostem inflacji w pobliże 2,5 proc., czyli celu Rady Polityki Pieniężnej. W kwietniu RPP będzie dysponowała kolejną projekcją inflacji, która może skłonić radę do podwyższenia stóp - ocenia Pawłowski.