Od środowego dołka na poziomie 3140 pkt upłynęły zaledwie 3 sesje, w czasie których indeks wzrósł o 200 pkt. Trzy dni temu WIG20 znalazł wsparcie dokładnie na dołku z 28 listopada. Szybkiemu wzrostowi sprzyjało dobre zachowanie indeksów głównych giełd światowych. W piątek zarówno
Nasdaq, jak i DJIA ustanowiły nowe rekordy. Podsyciło to optymizm na otwarciu poniedziałkowej sesji. WIG20 rozpoczął sesję 20-pkt luką powyżej piątkowego zamknięcia. Do końca sesji urósł o kolejne
50 pkt, nie odnotowując przy tym żadnej niemal korekty. Ponaddwuprocentowy wzrost dokonał się głównie za sprawą Pekao, Orlenu i TP. W miejscu stały natomiast inne dwa giganty indeksu - KGHM i PKO BP. Słabość pierwszego z nich wynika ze spadku ceny metalu - po piątkowym niewielkim spadku kontraktów w USA do poziomu 2,60 USD, w poniedziałek ceny poleciały w dół poniżej 2,50 USD. PKO BP nie cieszy się zaufaniem inwestorów z powodu braku prezesa.
Z technicznego punktu widzenia WIG20 już na otwarciu przełamał linię trendu spadkowego pociągniętą ze szczytu 18 grudnia. Zbliżył się tym samym do kolejnego ważnego oporu - 3350 pkt. Jego przebicie oznaczać będzie w konsekwencji atak na historyczny rekord 3430 pkt. Dobra koniunktura na światowych giełdach, czyli tzw. efekt stycznia czyni realnym taki właśnie scenariusz. Wydaje się, że jeszcze w tym tygodniu dojdzie do testowania tego szczytu. Ale mamy dopiero połowę stycznia. Co potem?
Tymczasem na giełdzie moskiewskiej taniejąca ropa spowodowała w ub. tygodniu 6-proc. spadek indeksu. Być może to właśnie środki wycofywane z tamtego rynku są źródłem wzrostu w Warszawie,